29 czerwca 2015, kilka dni po moich 27 urodzinach, na blogu pojawił się setny wpis. Poczułam ogromną chęć podzielenia się z Wami radością którą to we mnie budzi, ale też pomyślałam, że to dobra okazja do prześledzenia losów tej strony, przyjrzenia się temu jak ona się zmieniała a ja razem z nią – jak ewoluowała tematyka, przeobrażał się wygląd, przybywało tu Kobiet dzielących się swoimi myślami. Będzie też okazja przypomnieć kilka ważnych tekstów. Zapraszam, zróbcie sobie herbaty, usiądźcie wygodnie i wybierzmy się w małą podróż w czasie :)

 

Na początku był warsztat

… w 2012 roku, dwudniowy warsztat u Izy Cisek, o kobiecości, seksualności, z tańcem, intuicją, rozmowami, przemyśleniami, śmiechem, płaczem, wsłuchiwaniem się w siebie. Warsztat w którym my, kobiety, siedziałyśmy w Kręgu i dzieliłyśmy się, brałyśmy od siebie i przyjmowałyśmy, i dawałyśmy wiele innym – to było pierwsze moje tak silne doświadczenie kobiecej mocy kręgu, kobiecych rozmów, wsparcia i… czegoś nieuchwytnego, pierwotnego, co jest we mnie i w każdej Kobiecie, i za czym tęskniłam nawet o tym nie wiedząc.

Wróciłam z tych warsztatów wypełniona po brzegi myślami i odczuciami i natychmiast chciałam światu to obwieścić, chciałam stworzyć sobie namiastkę tego kobiecego kręgu, tej energii i mocy.

Zazwyczaj, gdy coś mi „strzeli do głowy” to niewiele się nad tym zastanawiam, tylko robię, więc kilkanaście dni później miałam już wykupioną domenę, hosting i starałam się pojąć czym jest WordPress. W ogóle, wszystko starałam się pojąć od technicznej strony. Teraz, jak wracam wspomnieniami do początków, to zastanawiam się jakim cudem to wszystko działało, jakim cudem sama stworzyłam swoją stronę nie mając o tym pojęcia zielonego, bladego ani żadnego innego koloru ;) i tak pojawił się…

 

Pierwszy wpis: [su_permalink][/su_permalink]

Pewnie tylko niewielka garstka ludzi pamięta wygląd bloga z jego pierwszych miesięcy działalności, sześciokolumnowy układ gazetowy z którego byłam bardzo dumna, z malutkimi literkami i nieprzystosowany do czytania na smartfonach :). Wtedy też narodziło się logo i kolor przewodni całej strony, który nie mam pojęcia skąd mi się wziął, ale bardzo go lubię. Wpisy były podzielone na kategorie, choć inne niż teraz (czasem w starych wpisach z 2012 odwołuję się do jakiejś kategorii która już nie istnieje…, na przykład pisząc o tym, że [su_permalink id=”565″][/su_permalink]; ot, takie archeologiczne ciekawostki).

A ja pisałam, trochę o wszystkim: o kobiecości tak jak ja ją rozumiem ([su_permalink id=”57″][/su_permalink], [su_permalink id=”460″][/su_permalink], [su_permalink id=”481″][/su_permalink]) o akceptacji ([su_permalink id=”414″][/su_permalink]), uważności ([su_permalink id=”268″][/su_permalink]) , o książkach ([su_permalink id=”123″][/su_permalink], [su_permalink id=”173″][/su_permalink]) i rozwoju osobistym ([su_permalink id=”118″][/su_permalink], [su_permalink id=”451″][/su_permalink], [su_permalink id=”514″][/su_permalink]).

I nie tylko ja pisałam, bo pojawiły się też pierwsze wpisy innych Kobiet! Prawie od początku były tutaj Olala i Fiona, które znam jeszcze ze studiów, i które bardzo, bardzo wspierały Krąg od pierwszego wpisu.

Ważnym dla mnie wydarzeniem w historii tej strony i całej społeczności (wtedy jeszcze bardzo malutkiej) był…

 

Pierwszy krąg

Tęskniłam za żywą, bezpośrednią obecnością Kręgu Kobiet – za fizycznym doświadczeniem bycia blisko z innymi Kobietami, więc zorganizowałam w Łodzi spotkania w Kręgu. Pierwsze z nich miało nawet swoją relację na blogu: [su_permalink id=”332″][/su_permalink] Wtedy też, przed jednym ze spotkań, narodziły się w mojej głowie Siłokarteczki.

Niedawno odkryłam, że Siłokarteczki są polecane na jednym z forów internetowych z pomocą psychologiczną :)

Spotkania w Kręgu odbywały się przez około pół roku, z mniejszą lub większą regularnością… w pewnym momencie poczułam, że na jakiś czas potrzebuję je zakończyć, ale wierzę, wiem, że idea spotkań w Kręgu jeszcze do mnie wróci. Przecież od tego się zaczęło.

 

Szablony bloga zmieniały się w zależności od mojego nastroju i umiejętności obsługi WordPressa. Za każdym razem nowy szablon, nowy design to była dobra recepta by znów nabrać chęci na pisanie. Bo może niektóre z Was pamiętają, że przerwy pomiędzy teksami bywały długie, często ponad miesiąc czy dwa nie pojawiało się nic nowego. Był taki czas, gdy miałam poczucie, że ta strona jest bez sensu, że ja nie mam już nic ciekawego do powiedzenia i właściwie „kto to czyta”.

Był taki czas, że miałam poczucie, że wisi nade mną jakiś przymus pisania, bo skoro mam dwie komentatorki i dwadzieścia osiem osób na facebookowym fanpage, to muszę, po prostu muszę jak na blogerkę przystało, im teraz dostarczać nowych, wspaniałych treści pełnych głębokich przemyśleń, takiej głębi głębinowej, że tylko ryby głębinowe są w stanie ją ogarnąć (żeby zacytować jedną z moich ulubionych komedii – kto wie jaką? ;) ). Teraz śmieję się z tego, teraz jestem uważniejsza na swoje odczucia względem pisania i robię to tylko wtedy, kiedy naprawdę chcę, potrzebuję czymś się podzielić ze światem; wtedy słowa wypływają ze mnie, a ja czuję, że robię coś stuprocentowo autentycznego. Czasem codziennie, czasem raz na dwa tygodnie albo dwa razy w ciągu trzech miesięcy – ale zawsze z potrzeby serca.

Kolejnym ważnym dla mnie momentem (tyle ich było i mam tyle frajdy pisząc ten tekst!) był pierwszy mail od nieznajomej Kobiety z prośbą o opublikowanie jej tekstu. To było COŚ! Wcześniej oprócz Fiony i Olali pisały tu też inne Wspaniałe, Mądre i Piękne Kobiety: Narinell, Maria Magdalena, Mia (zerknijcie we wpisy Gości), Czwarta… te Dziewczyny znałam osobiście, a Joanny, opisującej [su_permalink id=”974″][/su_permalink] , choć jest mi bardzo bliska, nigdy nie spotkałam na żywo. To było dla mnie coś niezwykłęgo, wręcz niepojętego: doświadczać, jak idea zrodzona w mojej głowie, by stworzyć stronę gdzie każda Kobieta może napisać coś od siebie, jak ta idea staje się faktem. Teraz, po prawie trzech latach, tych Kobiet w moim życiu jest więcej… Kobiet, które znam tylko z korespondencji mailowej, a które są mi bliskie bardziej niż niektóre koleżanki. Kasia, Alicja, Lentääto dla mnie zaszczyt, że chciałyście na tej stronie podzielić się tym, co dla Was ważne. 

 

Wreszcie, jeszcze inny niezwykle ciekawy moment to założenie Fanpage na Facebooku i obserwowanie, jak przybywa osób, które „lubią to”. Dziś, w dniu publikacji tego wpisu, to 671 osób – nie tylko Kobiet, jest również kilku Mężczyzn. Po tym jak strona przekroczyła 500 polubień doznałam szoku i do tej pory z tego szoku wyjść nie mogę. Dużo mam w sobie wdzięczności dla wszystkich Was.

 

Przygotowując się do tego wpisu na podsumowanie 100 tekstów, przejrzałam je wszystkie. Ciekawe było dla mnie zauważenie, jak tematyka tekstów zmieniała się wraz z tym, jak zmieniałam się ja, moje zainteresowania, książki które czytam, rzeczy w które wierzę.

Przez długi czas zafascynowana byłam „agresywnym rozwojem osobistym” (tak go teraz nazywam żartobliwie, choć nadal ten nurt lubię) – i echa tej fascynacji widać w wielu moich tekstach: [su_permalink id=”773″][/su_permalink], [su_permalink id=”679″][/su_permalink], [su_permalink id=”596″][/su_permalink], [su_permalink id=”118″][/su_permalink].

Dwa i pół roku w szkole trenerów komunikacji opartej na empatii zaowocowały tekstami inspirowanymi NVC (Non-violent Communication, Porozumienie bez Przemocy): [su_permalink id=”1002″][/su_permalink], [su_permalink id=”969″][/su_permalink], [su_permalink id=”861″][/su_permalink].

Wielkim dobrodziejstwem w moim życiu stały się praktyka Uważności i Wdzięczności i tym też pragnęłam się dzielić: [su_permalink id=”1010″][/su_permalink], [su_permalink id=”904″][/su_permalink], [su_permalink id=”268″][/su_permalink], [su_permalink id=”1497″][/su_permalink].

Od czerwca zeszłego roku praktykuję jogę i echa tej praktyki też można odnaleźć na blogu: [su_permalink id=”1519″][/su_permalink], [su_permalink id=”1588″][/su_permalink]. Od stycznia jestem wegetarianką i choć bezpośrednio nie ma do tego nawiązań na Kręgu, to czuję bardzo mocno, że obecny moment mojego życia: joga, uważność, wdzięczność, medytacja i właśnie wegetarianizm, siłą rzeczy bardzo mocno wpływają na to, co się na blogu, w moich wpisach, dzieje.

Cały ten wpis wzbudził we mnie taką falę radości, spełnienia i wdzięczności! Bardzo, bardzo chcę podziękować Wam raz jeszcze: Wam, które tu piszecie, Wam, które / którzy czytacie nasze teksty, Wam, które / którzy komentujecie na stronie Kręgu i na Facebooku… Wam, które / którzy jesteście częścią tej społeczności w dowolny, najlepszy dla Was sposób. I chcę podziękować sobie: za odwagę i za wytrwałość :)
 

Magdalena

 

P.S. Ciekawa jestem bardzo, czy macie swoje ulubione teksty? Ja, gdybym miała polecić kilka ważnych dla mnie wpisów, dziś wybrałabym: