Mam dla Was zestawienie :) Zestawienia na blogu do tej pory praktycznie się nie pojawiały – ale zaczynam doceniać ich praktyczny wymiar i spore możliwości przekazania różnorodnych treści, a także przestrzeń do wymiany, więc pewnie jeszcze Wam kiedyś jakieś zestawienie stworzę.

Dziś – pięć książek napisanych przez Kobiety z myślą o innych Kobietach. Każdą z tych książek przeczytałam, każdą z nich na swój sposób cenię, bo wniosła jakąś nowość do mojego życia, rozumienia siebie, postrzegania świata. Chciałam wybrać pięć takich książek, które mogłabym w zestawie podarować każdej Kobiecie, tak by każda znalazła coś dla siebie na dany moment swojego życia. Są tu książki niezwykle trudne w odbiorze (przynajmniej dla mnie), są i lżejsze pozycje. Każda z nich nieco inna. O kilku z nich wspominałam już na Kręgu, były mi też często inspiracją do różnych tekstów.

Podaję Wam oczywiście Autorkę i wydawnictwo, a także fragment opisu z tylnej okładki książki i cytat „ze środka”, często wybrany na chybił-trafił: brałam książkę i otwierałam ją na przypadkowej stronie, a następnie wybierałam jakiś fragment.

Miałam dylemat w jakiej kolejności Wam je przedstawiać, w końcu zdecydowałam, że będzie po prostu alfabetycznie.

 

 

13 Pierwotnych Matek Klanowych (Jamie Sams)

Wydawnictwo CoJaNaTo, 2012

Twoja Święta Ścieżka, prowadząca przez pradawne nauki o Siostrzeństwie do odkrycia darów, zdolności i talentów kobiecego pierwiastka. 

Widząca dalekoimages

Matko naucz mnie jak widzieć
Lśniące światło gwiazd,
Twarze Przodków,
W światach dalekich i bliskich.

Pokaż mi, jak witać
Przychodzące do mnie wizje,
Widząc prawdę w szczegółach,
Wyjaśniając każdą tajemnicę.

 

Nie umiem nic o tej książce napisać. Przychodzi mi do głowy słowo: przedziwna. Przedziwnym językiem, o przedziwnych rzeczach, taka książka-nie-z-tego-świata, nie całkiem do czytania, bardziej do przeżywania, doświadczania i inspirowania. Czytam ją od kilku lat i całej jeszcze wciąż nie przeczytałam, chociaż gruba nie jest.

Poczytaj na Kręgu:

Trudne i ważne lekcje Matek Klanowych


 

Biegnąca z wilkami (Clarissa Pinkola Estes)

Wydawnictwo Zysk i S-ka

W każdej kobiecie drzemie potężna siła, bogactwo dobrych instynktów,moc twórcza oraz odwieczna, prastara
mądrość. To dzika kobieta, symbolizująca instynktowną naturę kobiet. Jest ona zagrożona, bo choć dary dzikiej natury dostajemy w chwili narodzin, społeczeństwo usiłuje nas „cywilizować” i wtłoczyć w sztywne role, które zagłuszają głębokie, życiodajne przesłanie naszych dusz. 

Clarissa Estes w swojej książce, której napisanie pochłonęło jej dwadzieścia jeden lat, odkrywa różnorodność międzykulturowych mitów, baśni i legend, wnikliwie je analizując, co sprawia, że opowieści te stają się pełne nieznanych dotąd treści i znaczeń.

Bez niej [bez natury Dzikiej Kobiety] wewnętrzny wzrok kobiety przysłania jakaś ciemna dłoń, większość dnia upływa w paraliżującej nudzie lub pobożnych życzeniach. Bez niej dusza nie może się pewnie zakorzenić. Bez niej kobiety zapominają, po co żyją, czekają nie wiadomo na co, podczas gdy powinny walczyć. Bez niej siedzą cicho, choć siedzą na rozpalonych węglach. Ona steruje ich życiem, jest pełnym uczucia sercem (…)

Znane mi – zdawałoby się, że znane! bajki: „Brzydkie kaczątko”, „Czerwone trzewiczki”, „Dziewczynka z zapałkami”, „Sinobrody”, „Złotowłosa” i wiele innych, nabierają znaczenia nowego, głębokiego, pierwotnego. To jak zdrapywanie wierzchniej warstwy farby, by odkryć, że to co zdawało się tanim wyrobem pociągniętym jeszcze tańszym lakierem, jest w rzeczywistości szczerym złotem.

Dla mnie jest to książka wymagająca, nie taka do pochłonięcia jednym tchem, ale do czytania powoli, po kilka kartek, po których robię przerwę na myślenie. A ponieważ myślę dużo, to jeszcze nie doszłam do ostatniej strony.


 

Być kobietą i nie zwariować. Opowieści psychoterapeutyczne (Katarzyna Miller, Monika Pawluczuk)

Wydawnictwo W.A.B.

W książce „Być kobietą i nie zwariować” znajdujemy przykłady najbardziej typowych kobiecych problemów. Problemów z sobą, ze swoją tożsamością, z relacją ja – mąż, ja – inni, oceną samej siebie, dostrzeżeniem tego prawdziwego „ja” i polubieniem go. To swobodna rozmowa kilkunastu kobiet, zapis warsztatów psychoterapeutycznych, w których brały udział. Ta forma przekazu daje poczucie współuczestnictwa i może zainteresować podobnymi warsztatami także inne kobiety. A warto jest rozmawiać, bo w rozmowie łatwiej zobaczyć to, czego samej w ferworze codziennych spraw się nie dostrzega; łatwiej coś zmienić, gdy ma się czyjeś wsparcie. Książka dla kobiet szukających szczęścia… w sobie.

byc kobietaZe mną w środku dzieje się coś podobnego. Nie wiem, jak to powiedzieć. Mam pięćdziesiąt pięć lat, dwójkę dzieci. Przyjechałam tu, bo jest mi smutno, ciężko, czuję jakiś ciężar w klatce piersiowej, na ramionach, jakbym dźwigała na nich cały świat. Jestem wciąż przygnębiona, zgaszona, jakby mnie nie było. Ciągle coś robię, choć nic mi się nie chce. Jestem jakaś taka nieżywa, jakaś taka…

Mówisz: „Jestem taka, taka…” To brzmi, jakbyś mówiła: „Taka jest moja natura…” Jakbyś wmawiała sobie, że tak musi być. A przecież nie musi. Trafi łaś w sedno problemów wielu kobiet. Dźwiganie kłopotów całego świata i poczucie totalnej samotności, smutku, czasem nawet rozpaczy, że nie ma za to żadnej nagrody.

 

Wcale tej książki na początku nie lubiłam, ale w ostatecznym rachunku bardzo mi się podobała… Choć nadal wywołuje we mnie mieszane uczucia – ale to chyba tak już ze mną jest w kontakcie z twórczością Katarzyny Miller, bo jej inna książka, „Kup kochance męża kwiaty”, również ogólnie mi się podobała, ale jednocześnie pozostawiła pewien niesmak. Koniec końców – polecam (obie).

W porównaniu z wcześniejszymi pozycjami z tego zestawienia, to jest książka miła, przyjemna, szybko-się-czytająca. Napisana ciekawie, w formie dialogu 12 kobiet i terapeutki, które spotkały się we wspólnej przestrzeni terapeutycznej. Każda z tych kobiet jest nieco inna, w innym wieku, z innymi priorytetami i problemami, więc łatwo znaleźć bohaterkę podobną do nas, z którą będziemy mogły się utożsamiać w trakcie lektury i… obserwować jej przemianę.


 

Dobre ciało (Eve Ensler)

Wydawnistwo W.A.B

W Dobrym ciele opowiadają o sobie mieszkanki kilku stref geograficznych: kobiety z Rzymu, Kabulu, Los Angeles, Bombaju, San Juan, Nairobi, Nowego Jorku. Choć pojęcie piękna bywa różne, wiele z rozmówczyń Ensler ogromnym kosztem próbuje osiągnąć ideał. Inne zrozumiały, że w ten sposób okalecza się nie tylko swoje ciało, ale i duszę. 

dobre cialoIdę, a właściwie kuśtykam, jedną z ulic Nowego Jorku. Chwytam lodowate spojrzenia spreparowanych blondynek z okładek „Cosmopolitan”. Uśmiechnięte, ze sprężyście sterczącym biustem, z brzuchem, któremu wystarcza jeden rodzynek dziennie. Ciągle je spotykam (…). Wyssałam jej obraz z mlekiem matki i nawet nie wiem, że jestem zainfekowana. Chcę tylko być taka jak ona. Chcę być Barbie.

 

Jestem wielką fanką Eve Ensler, która zresztą jako jedyna pojawia się w tym zestawieniu dwa razy. „Dobre ciało” to cieniutka książeczka, która na wyprzedaży kosztowała mnie 5 zł. Można ją przeczytać podczas półgodzinnej podróży tramwajem do pracy. Można, ale chyba nie warto. Bo jest szansa na ocean przemyśleń po każdym zdaniu, a wtedy łatwo przegapić przystanek.

Poczytaj na Kręgu:

Ciała innych kobiet

Moje ciało jest moje

Kaleki wzór

Jestem najzupełniej w porządku 


 

Monologi waginy (Eve Ensler)

Wydawnictwo W.A.B

Monologi są częścią krucjaty Eve Ensler przeciwko wstydowi i zażenowaniu, które wiele kobiet wciąż jeszcze łączy z własnym ciałem. Powstały w oparciu o wywiady udzielone autorce przez ponad dwieście kobiet. Są hymnem na cześć kobiecej seksualności i zarazem protestem przeciwko jej pogwałcaniu.
„The New York Times”

Monologi narodziły się ze zwierzeń kobiet w różnym wieku i różnej narodowości. Jest w nich swoboda i brak zahamowań, a zarazem dalekie są od sprośności. Mają w sobie ten rodzaj erotycznej inteligencji, który przychodzi wraz z dojrzałością i świadomością własnych uczuć. Mówią o tym, jak być dumną ze swej seksualności i jak domagać się dla niej szacunku.
„The Sunday Times”

imagesDolne partie? Nie zapuszczałam się tam od roku 1953. Ależ skąd! To nie miało absolutnie nic wspólnego z Eisenhowerem. Nie, tam jest po prostu piwnica. Lepka i wilgotna. Naprawdę, nie chce się tam schodzić. Od razu robi się niedobrze. Coś dławi w gardle. Przyprawia o mdłości. Ten zapach wilgoci, pleśni i jeszcze czegoś. Fuj! Nie do wytrzymania. Całe ubranie nim przesiąka. Nie, do żadnego wypadku tam nie doszło. Nie było wybuchu, pożaru ani niczego takiego. Aż tak dramatycznie to nie wyglądało. Nie, mniejsza o to. Zmieńmy temat. Nie mogę o tym mówić. Ale w ogóle dlaczego taka mądra młoda kobieta jak pani wypytuje staruszki o dolne partie? W moich czasach coś takiego byłoby nie do pomyślenia

Powoli dotarło do mnie, że nie ma nic ważniejszego niż położenie kresu przemocy wobec kobiet. Że bezczeszczenie kobiet urąga poszanowaniu i ochronie życia, a jeśli nie zaradzimy temu złu, doprowadzi nas ono wszystkich do zguby. Uważam, że nie przesadzam. Kiedy ktoś gwałci, bije, okalecza, pali, grzebie i terroryzuje kobiety, niszczy podstawową energię życia na Ziemi. Przymusza gwałtem, żeby coś, co powinno być otwarte, ufne, karmiące, twórcze i żywe, było skulone, bezpłodne, zmiażdżone.

„Monologi waginy” narodziły się nie jako książka, a monodram. Spektakl teatralny oparty o wywiady z dwustoma kobietami, w których to rozmowach kobiety opowiadały Ensler o swoich pochwach. Już samo to powinno Was skłonić do sięgnięcia po tę niezwykłą książkę, albo po film „Monologi waginy” – w wykonaniu samej Autorki.

Z perspektywy lat uważam tę książkę i film za jedne z najważniejszych, najbardziej wartościowych i transformujących lektur w moim życiu.

„Monologi…” wciąż się rozrastają, dodawane są nowe, a sztuka jest interpretowana i wystawiana na całym świecie, również w Polsce. Na YouTube możecie znaleźć wiele fragmentów, większość z nich w języku angielskim („Vagina monologues”). To jeden z moich ulubionych:

 

Poczytaj na Kręgu:

Monologi – podróż ku kompletności

Za-pachnę