Budzę się między 5 a 5.30. Z westchnieniem myślę, że mi się tak strasznie nie chcę. Rzut oka za okno. Rześki poranek, jak wyjdę spod kołdry na pewno będę miała gęsią skórkę, ale najdalej za 20 minut będzie już gorąco. Szybka decyzja – zakładam spodenki i koszulkę. Włosy zaplatam w najbardziej na świecie krzywy warkocz. I 15 minut później jestem już 2 ulice dalej. Biegam.

Biegnę, z przeciwka mija mnie jakiś młody chłopak idący tempem spacerkowym.

– Za dużo batoników, co?

W szoku prawie się zatrzymuję, ale jednak nogi, poruszające się automatycznie, biegną dalej. Patrzę na te nogi. Nawet ładnie umięśnione. Niektóre partie śmiesznie się trzęsą podczas biegu. Przesadnie chuda nie jestem, ale nie powiedziałabym, że jadam za dużo batoników.

Inna sytuacja. Biegnę, na przejściu dla pieszych spotykam dziewczynę, również biegaczkę. Tylko ubrana trochę modniej ode mnie. Uśmiechamy się do siebie.

– Trzeba schudnąć przed latem – uśmiecha się i biegnie przez przejście dla pieszych, a ja jednak wybieram inną drogę. Biegnąc zastanawiam się, czy z tym schudnięciem to mówiła o mnie, czy o sobie. Żadna z nas nie wyglądała na taką, co potrzebuje schudnąć.

No ale przecież po coś dziewczyny biegają, prawda?

Zanim przeczytasz ten wpis dalej, wymień pierwszy powód, dla którego dziewczyny biegają.

No, śmiało. Za 10 punktów.

 

 

 

Żeby schudnąć?

 

BRAAAAWO!!!

Tylko, że tak nie całkiem.

 

Wkurza mnie to podejście. Jak biega facet, to sobie można myśleć różne rzeczy. Może chce poprawić kondycję. Może ćwiczy do maratonu. Albo, w ogóle, jest komandosem i musi dbać o formę.  Albo jakaś inna, równie samcza historia kryje się za jego bieganiem.

Jak biega dziewczyna, to pewnie po to, żeby schudnąć, ujędrnić swoje sflaczałe ciało albo pozbyć się cellulitu.

I temu chłopakowi od batoników, i dziewczynie chudnącej przed latem nie przyszło nawet do głowy, że mogę biegać z kompletnie innych powodów.

Może biegam, bo mnie to odpręża.

Może dlatego, że podczas biegania najlepiej mi się myśli, a do głowy przychodzą najlepsze pomysły.

Albo dlatego, że wzmacniam kondycję, żeby przejść Główny Szlak Beskidzki.

Albo chcę przebiec maraton.

Może biegam dlatego, że biegając, czuję ogromną wdzięczność i szacunek dla mojego ciała.

Może dlatego, że podczas biegania cudownie praktykuje się uważność.

Może biegam, bo rozwija to we mnie samodyscyplinę, poczucie wiary we własne siły i przekonanie, że stać mnie na wszystko.

 

I naprawdę głęboko gdzieś mam to, czy schudnę, czy nie.