Być kobietą, być kobietą – marzę ciągle będąc dzieckiem,
być kobietą, bo kobiety są występne i zdradzieckie…
Być kobietą, być kobietą – oszukiwać, dręczyć, zdradzać
nawet, gdyby komuś miało to przeszkadzać.

Tak śpiewała dawno temu Alicja Majewska. A ja dziś na tapetę biorę rozważania – co to znaczy być kobietą, i jakie są  – albo powinny być – prawdziwe kobiety. 

Jakiś czas temu na jednym z Kręgów spontanicznie wypłynął temat: jaka powinna i nie powinna być kobieta. Czyli, w jakie ramki stara się nas wcisnąć świat, ba, czasem same staramy się w nie wcisnąć! Zastanawiałyśmy się wspólnie z dziewczynami jaki przekaz na temat kobiecości dostajemy od świata. Co nam przyszło do głowy, to zapisywałyśmy, więc język wypowiedzi jest raczej potoczny. A to co zapisałyśmy, zjeżyło włosy na głowie, chyba nie tylko na mojej. No bo tak:

 

KOBIETY POWINNY…

… się poświęcać. Oczywiście, że tak. Wszak nie od dziś wiadomo, że kobieta spełniona jest dopiero wtedy, gdy swój czas, swoją miłość i w ogóle całą siebie może darować innym ludziom. Czas dla siebie? Własne plany i marzenia, nieuwzględaniające innych? Lepiej nie, bo wywołują wyrzuty sumienia.

… być seksowne, pociągające, atrakcyjne, zadbane, zrobione (ale nie wywłokowate!). Problem leży tylko w znalezieniu tego magicznego złotego środka, by wszystkim swoim wyglądem dogodzić. Legenda głosi, że kiedyś jakiejś kobiecie się to udało, ale ja w to nie wierzę.

… mieć dzieci, albo chcieć je mieć. A gdy nie chcą, to powinny siedzieć cicho, chyba, że chcą dostać etykietkę zwariowanych feministek.

… uszczęśliwiać mężczyzn. Preferowane te, które umieją czytać w myślach. Powinny też wiedzieć, jak zatrzymać przy sobie mężczyznę, i być przy tym mistrzyniami manipulacji. Ale jednocześnie muszą być słabe, niezaradne i zależne, a świata nie kłuć w oczy swoją asertywnością i niezależnością.

… mieć porządek w domu.  Kochać zmywanie (wszak nie od dziś wiadomo, że kobieta ma mniejsze stopy od faceta po to właśnie, żeby stać bliżej zlewozmywaka) i rodzić się z żelazkiem w ręku.

… mieć idealne ciało. Jędrne. Szczupłe. Włosy długie. Cycki okrągłe, a nie w trójkąty. Trochę cierpienia dla piękności nikomu jeszcze nie zaszkodziło.

… być dziewiczymi femme-fatale. Czyli  – koniecznie dziewica, ale jak przyjdzie co do czego, to z doświadczeniem i otwartością  Sashy Grey.

 

KOBIETY NIE POWINNY…

… być włochate. Każde włosy poza tymi na głowie (które z kolei muszą być długie i zadbane) są obrzydliwe. Włosy na nogach, cipce albo na rękach świadczą o braku higieny.

… upijać się. A nie daj Bogini rzygać po alkoholu. To absolutnie poniżej godności. Godności kobiety, nie mężczyzny.

… mieć wielu partnerów seksualnych. Ilu to wielu? Tego nikt nie wie, ale ponoć więcej niż jeden.

… być feministkami. To już niech lepiej będą brzydkie, ale poczciwe.

… być zbyt aktywne. Lepiej siedzieć w domu (i o niego dbać). Sporty? Pasje? Podróże? A na co to komu?

… bekać, puszczać bąków i robić kupy. Nie od dziś wiadomo, że prawdziwym kobietom z tyłków lecą fiołki i róże. A jeśli twój facet przekona się, że jednak robisz kupę, wasz związek może nie przetrwać tej próby.

… zarabiać więcej od mężczyzny. I nie powinny też otwarcie mówić facetowi, że nie ma racji. To się nazywa dyplomacja, i prawdziwa kobieta powinna mieć tę sztukę opanowaną do perfekcji.

 

…zaraz, zaraz, czy mi się wydaje, czy niektóre z tych wymogów trochę się wykluczają, a inne są z sufitu? Ale w sumie, kto by się przejmował. Ważne, żeby być prawdziwą kobietą. Czasem się jednak można trochę zagubić w swoich działaniach. Ale nie przejmuj się, społeczeństwo i tak szybciutko oceni cię i wrzuci cię do odpowiedniej szuflady.

Na podstawie tego obrazka, który był mi inspiracją, ale też na podstawie własnych obserwacji i rozmów z kobietami, postanowiłam więc stworzyć krótki test, który raz na zawsze uświadomi ci, kobieto, kim jesteś w oczach społeczeństwa.

 

***

Wiem, wiem, bardzo ironiczny mi ten tekst wyszedł. Może nawet za bardzo ironiczny. Ale mam poczucie, że czasem tylko ostrą ironią jestem się w stanie obronić przed absurdami, które funduje mi świat; czasem tylko wyśmianie bzdurnych stereotypów pozwala mi uniknąć wyrzutów sumienia z powodu niedopasowania do schematu kobiecości. Bo przecież tak kochamy schematy. Kochamy ubolewać, że nie spełniamy standardów w tym czy innym obszarze. Że jesteśmy niekobiece. No bo jak by to było, gdyby prawdziwa kobieta była po prostu taka, jaka chce? Fanaberia nie do pomyślenia! :)