Ciała innych kobiet

Ciała innych kobiet

Pamiętam, jak pierwszy raz poszłam na siłownię. Z treningu nie pamiętam nic, więcej z damskiej szatni i spod prysznica. Przeróżne tam były kobiety, w  różnym wieku, z różnymi ciałami. Po raz pierwszy na żywo spotkałam się z taką różnorodnością ciał innych kobiet, ciał widzianych nago lub prawie nago. Zerkałam z ciekawością, tak jakbym pierwszy raz widziała kobiece ciało w ogóle. I jakby się zastanowić – tak właśnie było.

No bo gdzie zazwyczaj/najczęściej przeciętna kobieta może zobaczyć mocno wyeksponowane ciało innej kobiety? Na billboardzie reklamującym bieliznę na przykład. Albo w reklamie kremu ujędrniającego (swoją drogą, te kobiety które reklamują ujędrniające specyfiki mają tak jędrną skórę, że cholera wie, na co im te kremy, ja tam nie widzę różnicy „przed” i „po”. Podobnie jak panie z reklam kremów przeciwzmarszczkowych – większość z nich jest chyba młodsza ode mnie, a ja nie mam jeszcze trzydziestki). Można się naoglądać ciał innych kobiet w kobiecych pismach, w „Słonecznym patrolu”, można w filmikach instruktażowych trenerek fitness, można wreszcie w filmach porno, ze szczegółami. Ale to wszystko są takie same ciała – młode, jędrne, szczupłe, opalone, gładkie, często poprawione i wyretuszowane  ciała (zróbcie eksperyment – wpiszcie w wyszukiwarkę „Ciało kobiety” i przejrzyjcie grafiki…)

A potem stajemy przed lustrem i patrzymy na swoje ciało, które tak nie wygląda, i myślimy sobie, że jesteśmy obrzydliwe.

Bo nie mamy na co dzień świadomego, dobrego i akceptowanego kontaktu z ciałami innych kobiet.

Odważ się POKOCHAĆ SWOJE CIAŁO. PRZESTAŃ JE POPRAWIAĆ. Nigdy tego nie potrzebowało.”
Eve Ensler, Dobre ciało

Pamiętam, jakim przedziwnym uczuciem wtedy w tej szatni na siłowni było dla mnie uświadomienie sobie, że inne kobiety też mają cellulit, nawet te szczuplejsze ode mnie! :). Mają małe piersi, albo duże i obwisłe. Wiszące pośladki. Rozstępy, blizny, owłosienie o różnym natężeniu i umiejscowieniu. Kościste kolana. Chude nogi. Pieprzyki. piegi. Wystające brzuchy, fałdki. Albo płaskie brzuchy. Że są tak przeróżne. Blade albo opalone.

OCZYWIŚCIE, że teoretycznie wiedziałam, że nie jestem jedyna na świecie z cellulitem. Ale wtedy jakoś to do mnie dotarło z wielką mocą. I to było naprawdę niezwykłe, ciekawe doświadczenie.

Bo wiecie co? Te wszystkie ciała były piękne. Wszystkie, co do jednego. Po prostu. Chociaż takie „nieidealne”, to właśnie idealne. Każde było inne. Dlaczego miałabym oczekiwać, że będą takie same? Przecież to nielogiczne.

U mnie w domu rodzinnym nagość nie była jakimś wielkim tabu. Zdarzyło mi się wielokrotnie widzieć nagie ciało mojej mamy. Ciało tak dalekie od „ideału” jak to tylko możliwe – po dwóch ciążach, po pracy fizycznej. I nigdy nie pomyślałam, że to ciało jest okropne czy nieestetyczne. To jest piękne ciało kobiety, które opowiada jej historię. 

Chciałabym, żeby wszystkie kobiety mogły częściej oglądać różne ciała innych kobiet – w szatni na siłowni, w szatni na basenie, w saunie. Ciała kobiet w różnym wieku, prezentujących różne standardy urody.  Bez oceniania tych ciał, bez ukrywania ich dlatego, że są „brzydkie” – czyli nie pasujące do przyjętego modelu. Chciałbym, żeby każda z nas (ja też!) mogła z akceptacją przyjąć swoje ciało takie, jakie JEST, przyjąć to, jak się zmienia – i uznać to nie tylko za oczywiste, ale też za piękne.

Na koniec mam dla Was wiersz – z książki Eve Ensler „Dobre ciało” (zachęcam do przeczytania całej)

Nasze ciało nosi w sobie historie
Świata,
Ziemi,
Naszej matki,
Nasze ciało to matka.
Nasze ciało powstało z Matki.
Nasze ciało to nasz dom.
Tu płaczemy.
Tu się odnajdujemy.
Jesteśmy kobietami.
Zbyt wiele w nas jest.
Zbyt pusto.
Jesteśmy pełne.
Żyjemy w dobrych ciałach.
Żyjemy w dobrych ciałach.
Dobre ciało
Dobre ciało
Dobre ciało.

 

_JTB7006-2

 

Zdjęcia pochodzą ze strony A Beautiful Body Project – gorąco Wam ją polecam!



5 thoughts on “Ciała innych kobiet”

  • och… ja też mam celulit :)
    znacie ten „dowcip”” „-dlaczego mężczyźni nie mają celulitu? – bo jest brzydki”. otóż mają. i rozstępy też mają.

  • Artykuł jest bardzo dobry, ponieważ zmusił mnie do przemyśleń. Też dziś rano obserwowałam kobiety – w autobusie, na ulicy. Stwierdziłam jednak, że powszechna opinia, iż Polki są piękne jest nieprawdziwa. Nie naliczyłam ich wiele. Być może dlatego, że kobieta pędząca rano do pracy, musi najpierw odprawić do szkoły dzieci, po powrocie „zasuwać na drugi etat” w domu przy praniu, gotowaniu, sprzątaniu. Nie ma w tym czasu na siebie…
    Nie mogę tylko zrozumieć w jaki sposób celulit, „wiszące pośladki, rozstępy, blizny, owłosienie o różnym natężeniu i umiejscowieniu. Kościste kolana. Chude nogi. Pieprzyki. piegi. Wystający brzuch…” mogą być piękne. Ciało opowiadające historię życia tez nie nazwałabym pięknym. Jest po prostu bardzo kobiece.
    Moim zdaniem tzw. „akceptacja swoich niedoskonałości”, czy „każde ciało jest piękne” to naiwne tłumaczenie nieładnych kobiet, chcących zatuszować swój brak urody i co najgorsze usprawiedliwić brak chęci zadbania o siebie, pójścia do kosmetyczni, fryzjera, zrobienia prostego codziennego makijażu, nałożenia kremu nawilżającego, regularnie chodzenia na siłownię, fitness…
    Łatwiej przecież powiedzieć, że każda kobieta jest piękna, niż przyznać się „strenowałabym oponkę, ale nie chce mi się ćwiczyć…”
    Od jakiegoś czasu jestem przekonana, że o wiele łatwiej by mi się żyło, gdybym była ładna.
    ile to spraw mogłabym pozałatwiać o wiele prościej i szybciej (także zawodowych), ile mniej łez bym wylała w poduszkę, ile mniej zmartwień błahymi sprawami (także w relacjach z płcią przeciwną) bym miała, a także ile było by przyjemniej ;)
    Tego się nigdy nie dowiem. Mogę tylko obserwować, jak się układa życie ładniejszej koleżanki i nie zazdrościć :P

    Jednak, każdy kij ma swe dwa końce czego dowodzi poniższa piosenka:
    http://www.youtube.com/watch?v=axPe_p0OLcY

    Enjoy the music! :)

  • Zadziwiające jest jak bardzo kobiety są masochistkami.
    Samobiczujemy się przed obrazami „idealnych” kobiet, dążymy do piękna, które tak naprawdę zostało stworzone na ekranie komputera.
    Tak bycie piękną/ ładną ułatwia bardzo wiele, ale bycie sobą, odważną, inteligentną kobietą załatwi każdą sytuację na naszą korzyść.
    Należałam najpierw do brzydkich kaczątek, potem poprzez anoreksję, przesadne dbanie o siebie „awansowałam” do popularnych. Tak, przyciągałam mężczyzn, ale nigdy tych których powinnam, głównie płytkich facetów, szukających „zaliczenia”, amatorów prostych sytuacji. Pasowało mi to, cieszyłam się z zainteresowania, bo skoro się podobasz to znaczy, że jesteś coś warta- mantra powtarzana przez matki córkom, kobietom ze szklanego ekranu.
    W pewnym momencie moje życie się zmieniło, po prostu zapragnęłam dobra, wolności i inteligentnych ludzi. Odcięłam się od ludzi, zaczęłam udoskonalać siebie, poukładałam się w środku. Był ból, łzy i samotność, ale i satysfakcja, że docieram do jądra istnienia i moja wysuszona dusza zaczęła odżywać.
    Znalazłam siebie, znalazłam miłość i znalazłam totalną akceptację w postaci nowe-starej wiary- pogaństwa.
    Teraz nie zdarzają się już niebezpieczne spotkania z mężczyznami, którzy traktują mnie jak rzecz, którą mogą sobie wziąć jak i kiedy im się podoba, bez mojej zgody, teraz jestem silna, i niewiele osób jest w stanie znieść moje spojrzenie głęboko w oczy. Jeśli spotykam kogoś i zaczynamy rozmowę, jest to zawsze wzbogacająca rozmowa dla obu stron.
    Bardzo boli mnie to co się stało z kobietami i ideą kobiecości, po części winię na pewno Kościół Katolicki, bo w pogaństwie kobieta i jej niezależność jest jedną z najważniejszych idei i religiach przedchrześcijańskich.
    Mam nadzieję, że kobiety znów zaczną się jednoczyć, znów zaczną się wspierać i walczyć o swoje prawa. Dla naszych córek, dla naszych wnuczek…

    https://www.youtube.com/watch?v=95-a05It3NA

Pozostaw odpowiedź Arn Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *