Czasami nasze cele zataczają kręgi, by pomimo wyparcia ich ze świadomości i tak je zrealizować…

Kojarzycie taką sytuację? W Wasze ręce trafia lista ze starymi postanowieniami. Nie jest to lista z ostatniego roku, ale taka zaginiona lista sprzed paru dobrych lat. Uśmiechacie się do siebie na jej widok, bo dobrze pamiętacie, kiedy ją napisałyście. Spoglądacie i… jakie jest Wasze zaskoczenie, kiedy okazuje się, że część z postanowień jest nadal aktualnych. Ba! Jeszcze większe zaskoczenie to te pozycje, które zrealizowałyście, nie pamiętając, że kiedyś stanowiły one „cel”.

Kolejną grupę niespodzianek stanowią cele czy też marzenia zrealizowane niechcący – do tej grupy należy właśnie ten tekst.

W trakcie ciąży czułam się znakomicie (oczywiście, kiedy minął początkowy boom hormonów). Miałam zastrzyk energii, dobrego humoru i ogólnie świetnie czułam się w swoim ciele. W związku z tym bardzo chciałąm napisać felieton o kobiecości i postrzeganiu swojego ciała w ciąży. Nie udało mi się… tak przynajmniej myślałam do wczoraj. Wieczorem wpadł mi w ręce pamiętnik z tamtego okresu i gdy zaczęłam czytać swoje wspomnienia znalazłam …

 

„Wróciłam od fryzjera. Leżę teraz na kanapie i gładzę się po jedwabiście gładkich włosach. Czuję się taka zadowolona, a Dzidek chyba rozumie mój stan, bo obraca się radośnie i macha nóżkami. Oczywiście, nie widzę tego, tylko czuję. Najbardziej bawi mnie, kiedy leżę na boku, a Dzidek kopie nóżkami i wygląda to tak, jakby chodził po kanapie. Jak ci chłopcy w wielkich kulach biegający po jeziorze. Śmiesznie mieć w sobie „coś” (a właściwie „kogoś”). Wciąż gładzę się po brzuchu z nadzieją, że Dzidek czuje moją pieszczotę. Od kiedy jestem w ciąży czuję się dobrze. Moja figura zmienia się każdego dnia i choć nie wchodzę już w rozmiar 36, to wcale mi to nie przeszkadza, bo czuję się bardzo kobieca. Czy w ogóle można czuć się bardziej kobieco niż wówczas, gdy jesteś w ciąży?! Dodatkowo Dzidek rozwija się dobrze i każdego dnia daje mi o sobie znać solidną porcją kopniaków. Wtedy gładzę się po brzuchu i uśmiecham do siebie. Jestem bardzo zrelaksowana i nawet wizja porodu wydaje mi się być świetnym doświadczeniem. Kiedy T. Się z tego śmieje rekompensuję się opowieściami o masażu krocza. Naprawdę odkrywam swoją kobiecość od nowa. Dbam o ciało, chodzę na gimnastykę, a nawet zabrałam się do fryzjera. Zawsze mam pomalowane paznokcie. Mam wieeelki brzuch i czuję się z nim sexy!