Czasem

Czasem..
Czasem jestem smutna..czasem chce mi się płakać, a czasem wyć do księżyca..czasem.. czasem potrzebuje mocno wtulić się w czyjeś ramiona, które dadzą mi wsparcie i akceptację..czasem..

Łatwe to czy trudne? To zależy. Kiedy słyszysz od czasów dziecięcych, że nie możesz płakać może stać się wielkim ciężarem. Ja nie mogłam. Miałam być dzielna, miałam trzymać fason i miałam „nie ryczeć”. Trochę duże wyzwanie jak dla dziecka. Teraz już wiem, że zbyt duże. Z perspektywy czasu wiem też, że to nic innego jak przemoc emocjonalna. Nie szanowano moich uczuć i potrzeb. Zawstydzano mnie, zachęcając do zaprzeczania i ukrywania emocji. A ja dałam się do tego zachęcić. Potwierdziło się kolejny raz stwierdzenie, że nic w przyrodzie nie ginie. Skutecznie chomikowałam w sobie każdy zatrzymany płacz, złość, smutek i strach. I do teraz nie wiem ile tego jeszcze we mnie zostało.

Kiedyś myślałam, że po prostu jestem wrażliwa i wiele sytuacji, usłyszanych słów czy obejrzanych obrazów mnie porusza. A ze mnie po prostu się ulewało. Ulewało jak małemu dziecku. Jak dobrze móc na bieżąco regulować swój świat wewnętrzny i komunikować go sobie i innym. Tak jak jest. Po prostu. I właśnie tego się teraz uczę.

Płacz jest jak ożywczy deszcz. Uwalnia i oczyszcza. Tak jak ulewny deszcz potrafi przenieść nurtem wody przedmioty tak i płacz otwiera nasze wspomnienia i dusze. Czasem warto podzielić ten czas z drugą osobą. Akceptacja i wsparcie to wielki prezent, który możemy otrzymać. Choć wiem, że czasem łatwiej jest dawać niż brać. Płacząc czuje się jak dziecko, bezbronna, szczera i tak prawdziwa, że bardziej zdaje się być dla mnie niemożliwe. Dotykam w sobie tak czułych strun, że czasem boję się, że któraś może pęknąć. Wszystko dzieje się czasem..Tylko „czasem” oznacza „niekiedy, może lub przypadkiem”. Tylko ja nie wierze w przypadki, a z różnych „może” najbardziej lubię MORZE.