Czy czujesz się zakłopotana swoją twarzą? Hmm… co Ty poczułaś po przeczytaniu tego pytania? Ja byłam… zaskoczona? Rozbawiona? Ale następnie zaczęłam się zastanawiać.

 

Przeglądając różne czasopisma zapewne nie raz przyłapałaś się na myśleniu o tym, że chciałabyś mieć takie oczy jak Nicole Scherzinger lub usta Angeliny Jolie. Ale czy to oznacza, że nie jesteś zadowolona ze swojej twarzy? Jak określiłabyś zadowolenie ze swojej twarzy na skali od 1 do 10? Istnieją pewnie jakieś normy i ideały w świecie twarzowej urody, ale jakie to normy? Usta mają być drobne czy pełne? Oczy niebieskie czy piwne? Kocie albo migdałowe? Czoło wysokie czy schowane za grzywką? Okulary czy kontakty? Kto o tym decyduje? Kto określa trendy w dziale: TWARZ?

Czy czuję się zakłopotana swoją twarzą? Moja twarz jest zupełnie zwyczajna. Raczej przeciętna. Brązowe oczy, ciemne brwi i orli nos. O swojej twarzy słyszałam już bardzo różne określenia: że mam egzotyczne rysy, cygańskie albo żydowskie. Czy powinnam się czuć zakłopotana moją twarzą? Myślę, że z twarzą to trochę jak z przyjaciółką, która odwali coś głupiego. Jasne, że wówczas czuję się zakłopotana, ale nadal ją kocham i akceptuję. A więc czy czuję się zakłopotana moją twarzą? Może czasem kiedy wstaję rano, a ona nie wygląda zbyt dobrze to boczę się na nią, ale nadal ją lubię.

Czy czuję się zakłopotana swoją twarzą? Ja na twarzy mam wypisaną swoją historię. Na prawym policzku ma „dzioba” po ospie, na którą chorowałam w wieku 8 lat. Leżałyśmy wówczas z moimi siostrami w łóżku i oglądałyśmy bajki kłócąc się, którą z Czarodziejek z Księżyca jesteśmy. Na nosie pojawiły mi się piegi, ledwo widoczne, właściwie wychodzą tylko latem. To moja zdobycz po pierwszych wspólnych wakacjach z moim mężem. Nosze je dostojnie i jestem z nich dumna, bo to właśnie wtedy po raz pierwszy widziałam Bieszczadzkie Połoniny, które tak mnie zachwyciły. Nie zapomnijmy również o zmarszczkach , które coraz głębiej zarysowują się na mojej twarzy. Te w kącikach oczu to świadkowie mojej szczerej radości podczas chwil, które spędziłam z rodziną i przyjaciółmi. Te na czole są dowodem na to, że istnieją na świecie rzeczy, które co krok mnie zadziwiają, zaskakują. Moja twarz to historia mojej rodziny. Oczy są spadkiem po mamie, a raczej po jej babci, bo do niej zazwyczaj przyrównują mnie w rodzinie i to po niej pewnie otrzymałam w genach „bajkę o moim podbródku”. Po tacie natomiast odziedziczyłam nos. Wielki jak stodoła i przygarbiony zupełnie jak moje plecy. Bo moja twarz to JA.

A teraz twoja kolej! Idź do łazienki i usiądź przed lustrem. Podaruj sobie chwilę sam na sam z twoją twarzą. Popatrz na osobę, którą teraz widzisz. Jaką historię można wyczytać z jej twarzy? Co mówią ci jej oczy i zmarszczki wokół ust? O czym opowiada znamię lub dołek w policzku?

A teraz odpowiedz sobie na pytanie zawarte w tytule: Czy czujesz się zakłopotana swoją twarzą?

 

Fiona