Mam listę rzeczy, które staram się robić każdego dnia. Bo mnie uszczęśliwiają, uśmiechają, dodają energii. Bo są piękne, dobre i mnie rozwijają. Bo je uwielbiam.

Uwielbiam tańczyć. Nie chodzę do klubów czy jakkolwiek nazywają się te miejsca gdzie ludzie tańczą (dyskoteki? potańcówki? :) ). Tańczę w domu. Tańczę boso. Tańczę z zamkniętymi oczami. Czasem obijam się o meble. Tańczę do mojej ulubionej muzyki. Tańczę, nie zastanawiając się jak wyglądam. Tańczę, pocąc się i zipiąc. Tańczę, śmiejąc się w głos. Tańczę, wiruję w tańcu. Tańczę, nie myśląc o tym jak stawiać nogi. Tańczę, nie myśląc w ogóle. Tańczę będąc. Czując. Czując ogarniające mnie szczęście, wolność. Czując siłę płynącą z bioder.

Uwielbiam tańczyć. Zwłaszcza dużo przy tym ruszając biodrami. Jakaś kobieca, pierwotna siła w tym drzemie. Siła, która na co dzień uśpiona, budzi się wraz z kołysaniem bioder. Siła, która nie wymaga myślenia, planowania, starania się, wysiłku. Siła, która pragnie tylko bycia, naturalności, spontaniczności, prawdy. Taka siła we mnie, w tobie, w każdej z nas. Kobieca energia, która jest jednocześnie energią małej dziewczynki i stuletniej wiedźmy. Mała dziewczynka we mnie cieszy się wraz z każdym krokiem, każdym dźwiękiem, każdym obrotem. Z każdym krokiem w tańcu coraz bardziej żywa, coraz bardziej szczęśliwa. Wiedźma we mnie czuje tę pierwotną, archetypiczną więź z pokoleniami kobiet. Z gromadą. Z Kręgiem Kobiet. I z ziemią, która mnie nosi. Z niebem, które mnie otacza.

Uwielbiam tańczyć. Tańczę w lesie, na łące, na ulicy, na przystanku autobusowym. Tańczę, czując Radość wypełniającą mnie i płynącą dalej, dalej, dalej w świat. Czując wolność i spójność. Spontaniczność. Tańcząc, uczę się odpuszczać kontrolę. Uczę się być, uczę się mieć ciało, być ciałem. Medytuję w tańcu. Jestem, czuję, oddycham.

 

Miałam w życiu możliwość praktykować przez krótki czas wspaniałą formę tańca, jaką są tańce w kręgu. Spotykałyśmy się w gronie kilku, kilkunastu kobiet, wraz z instruktorką; stawałyśmy w kręgu, w tej wspaniałej, pierwotnej formacji, i tańczyłyśmy. Do dziś pamiętam to piękne uczucie jedności, wspólnoty, siły kobiecości.

 

Tańcz.

Tańcz sama w domu albo idź na zajęcia. Zumba, taniec brzucha, pole dance, samba, salsa, hula, hip-hop, tango, tańce szamańskie albo co tylko chcesz.

Ale, tańcz. Zrób to sobie. Tańcz. Tak jak chcesz, tak jak umiesz. Nie da się tańczyć źle. Po prostu bądź. Ruszaj się tak, jak czujesz. Tak, jak prowadzi cię ciało. Do rytmu albo i nie. Nieśmiało albo ekspresyjnie. Tak, jak czujesz i potrzebujesz.

Tańcz.

Teraz, zaraz, jeśli chcesz. Poniżej kilka utworów do których lubię tańczyć. Jakie są twoje ulubione?

 

 

 

 

Ponadto, uwielbiam tańczyć do Bee Gees i jestem wielką fanką Boney M oraz Riverdance :)