”Empatia >> umiejętność wczuwania się w stan emocjonalny drugiej osoby”

Staram się być empatyczna dla wszystkich wkoło. Staram się rozumieć, wczuwać, i jeszcze więcej rozumieć i jeszcze bardziej wczuwać. Komunikować się otwarcie i z wyczuciem. Okazywać wsparcie. Czasem się udaje, czasem nie. Staram się być empatyczna dla wszystkich… oprócz siebie samej.

Zauważyłam to całkiem niedawno.

 

KIEDYŚ

Jutro moje pierwsze samodzielnie prowadzone szkolenie. Boję się.  Leżę w łóżku i analizuję w myślach: czy prezentacja dopięta na ostatni guzik, czy materiały przygotowane, czy ankiety wydrukowane, czy scenariusz naszykowany i czy mam wystarczającą liczbę długopisów, czy naładowałam laptopa, czy mam zapasowe rajstopy na wszelki wypadek… setki myśli toczą mi się w głowie a wśród nich ta mała, malutka i okrąglutka myśl – boję się. Chcę, żeby ktoś powiedział mi coś miłego. Myśl popiskuje cicho i chce się dopchać do głosu wśród setki innych myśli, większych i ważniejszych myśli. Nie chcę słyszeć tego cichego popiskiwania, więc wtłaczam myśl gdzieś daleko w ciemny kącik, nakrywam głowę kołdrą i idę spać. Strategia ucieczki od nieprzyjemnych myśli zawsze się sprawdza. Uciekam w sen, sprzątanie albo oglądanie seriali. Małe piszczące myśli nie znikają, ale przecież nie mam czasu się z nimi konfrontować kiedy akurat zamiatam albo oglądam dziewiąty sezon „Chirurgów”. Nie będę sama ze sobą rozmawiać o swoim strachu, choć uczę innych, że trudne emocje, gdy się je przyjmie i pozwoli im płynąć, maleją i łatwiej sobie z nimi poradzić.

Minie wiele czasu nim nauczę się dawać sobie tyle empatii, zrozumienia i cierpliwości, ile mam dla innych. Ale ten czas w końcu przyjdzie… i potem już nic nie będzie tak samo. Będzie lepiej.

 

TERAZ

Jutro pierwszy dzień w nowej pracy. Chcę dobrze wypaść. Boję się. Myślę sobie, że jestem beznadziejnym psychologiem i nie nadaję się do tej roboty. Na pewno zawalę. Może rozboli mnie brzuch i nie będę musiała tam iść. Tak bym chciała, żeby było dobrze.

– Widzę, że się boisz jak będzie jutro. Martwisz się czy się nadajesz do tej pracy i czy dasz radę.

– Tak…

– Chciałabyś dobrze wypaść?

– Bardzo.

– I boisz się, że nie podołasz? Że będzie jakaś trudna sytuacja a ty nie będziesz wiedziała co zrobić. Martwisz się, że się ośmieszysz.

– Właśnie. Nie chcę się ośmieszyć.

– To byłoby straszne dla ciebie.

– Tak…Ale może nie będzie tak strasznie. Przecież dopiero się uczę. Każdy się kiedyś uczył i popełniał błędy. Ale jeśli coś pójdzie nie tak, to powiesz mi kilka miłych słów, co?

– Jasne, że tak. I wierzę, że dasz sobie radę.

Teraz mogę naciągnąć kołdrę na głowę i iść spać. Porozmawiałam ze sobą, przytuliłam swój strach i obawy. Nakarmiłam się empatią i, nasycona i uspokojona, poszłam spać.

Teraz już wiem. Najpierw empatia dla siebie. Potem wystarczy jej dla wszystkich.