Jestem kobietą, jestem człowiekiem!

Jestem kobietą, jestem człowiekiem!

Nie wiadomo KIEDY i nie wiadomo JAK, stałam się feministką! I do tego wojującą (Czwarta, możesz być ze mnie dumna). W niedzielę 17 kwietnia w Łodzi odbył się marsz wyrażający dezaprobatę dla zaostrzenia prawa aborcyjnego w Polsce. Byłam tam! Był i Dzidek! I oboje byliśmy dumni, że przyłączyliśmy się do reszty Dziewuch.

Przecież wiecie – zachwycam się moją nową rolą MAMY i Dzidkiem, który aktualnie kończy 7 miesięcy. Uwielbiam myśl, że jestem mamą. Dlatego zrozumcie mnie dobrze. Nie popieram aborcji jako formy antykoncepcji. Już samo słowo ABORCJA (brrr!!!) – trzęsę się jak Hieny na myśl o Mufasie (w Królu Lwie) – ale przecież nie o to w tym wszystkim chodzi.

Mam ostatnio wrażenie, że dla Panów w rządzie (i nie tylko) kobiety są jakieś upośledzone. Po pierwsze: kiedy miesiączkują dostają małpiego rozumu. Nie wiem czy wiecie, ale jest w prawie zapis o ograniczonej poczytalności sprawczyni przestępstwa, gdy dokonała go w okresie napięcia przedmiesiączkowego albo w pierwszych dniach miesiączki. Po drugie: Owulacja pobudza u nas chuć. Więc ubieramy się baaardzo nieformalnie, by zainteresować swoją osobą samca, który nadałby się na dawcę spermy. I prowokujemy! Zawsze my prowokujemy! A potem o nieszczęście nietrudno. Ale w sumie same się o ten gwałt prosiłyśmy, nawet jak ubrane przyzwoicie, to pewnie stosowałyśmy inne techniki. Np. szczucie cycem (bo przecież go mamy. I go widać! O drugim już nie wspomnę). Żarty z kolegami. Kto to widział, żeby panna z dobrego domu opowiadała świńskie dowcipy. Albo co gorsza: flirtowała! Aż strach pomyśleć. Więc jak już się zdarzy, że któraś pannica w ciążę zajdzie, to przecież musi urodzić. I tu zacytuję pewną panią: przecież Maryja też się o Jezusa nie prosiła. Dlatego my, Drogie Panie, także musimy rodzić! Zawsze! Choćby dzieci bez głowy, choćby dzieci o facjacie zboczeńca (przypominające nam każdego dnia straszną traumę), choćby życie tego dziecka równało się naszej chorobie, a nawet śmierci! Wiem, są kobiety, które poświęciły swoje życie, by urodzić, ale to był ICH WYBÓR!

I choć aborcja (brrr!) mi się nie podoba (bo co tu jest do podobania), to jednak BRAK WYBORU nie podoba mi się jeszcze bardziej! Bo choć jestem kobietą – tą biedną, nieco upośledzoną i co najmniej raz w miesiącu niepoczytalną, to jednak, do cholery, chcę móc o sobie decydować! Chcę mieć wybór! Bo jestem matką! Bo jestem kobietą! Bo jestem człowiekiem!

#dziewuchydziewuchom #popieramdziewuchy #odzyskacwybor



3 thoughts on “Jestem kobietą, jestem człowiekiem!”

  • Fiona, wspaniale że byliście z Dziwuchami ! Świetny tekst. Prosto z serca. Tak wiele myśli się kłębi w głowie w temacie aborcji (owszem, brrr!). I jestem dumna że nie znam osobiście żadnej osoby która uważa za mądre, zdrowe, logiczne lub sprawiedliwe planowane w prawie poprawki do ustawy.

  • Cieszę się, że poruszyłaś Fiono ten temat. Ja od początku kwietnia „zbierałam się” by napisać o moich przemyśleniach na temat planowanych zmian w ustawie. Zbierałam się i… nie mogłam. Zupełnie nie. Nie byłam w stanie pisać ani o tym, ani o niczym innym. Czułam – i czuję nadal – tak ogromne zaskoczenie i potworną niemoc, i złość, i strach. Tym większe, że nie mieszkam w Polsce, więc nie mogłam iść na protesty i wyrazić w ten sposób swojego oburzenia. Ale machałam wieszakiem przed ambasadą polską w Reykjaviku.

    Dziękuję Ci za ten ważny głos na Kręgu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *