Jestem najzupełniej w porządku

Jestem najzupełniej w porządku

Stoję nago przed lustrem i patrzę na swoje ciało. Najpierw na biodra, bo bardzo je lubię, uważam, że w biodrach mieszka mnóstwo kobiecej, pierwotnej siły – wystarczy je rozbujać, wystarczy nimi trochę pokręcić, by poczuć się dziko i seksownie. Patrzę więc na moje biodra. Pokrywa je drobna siateczka jasnych rozstępów. W bardzo krótkim czasie zrobiłam się bardzo biodrzasta, sukienki i spodnie przestały się dopinać, a pamiątką po tym są właśnie rozstępy. Myślę, że nie są najpiękniejsze. Myślę, że może kiedyś będę chciała je usunąć. A może nie. Bo jestem najzupełniej w porządku. 

Patrzę na mój brzuch. Pokażcie mi kobietę, która jest zadowolona ze swojego brzucha? Oczywiście, że mógłby być bardziej płaski, umięśniony, gładki i nie wiadomo jaki jeszcze. Ale jest taki, jaki jest. Głaszczę się po nim czule. Jestem najzupełniej w porządku. 

Piersi. O matko. Kiedyś byłam na ich punkcie taka przeczulona! Uważałam, że są za małe, niekształtne i w ogóle okropne. Śmiać mi się chce na samo wspomnienie. Bo one są najzupełniej w porządku, takie, jakie są. Oczywiście, że mogłyby być jędrniejsze i kształtniejsze. A jednocześnie, są najzupełniej w porządku.

Pośladki. Lubię swoje pośladki. O matko, oczywiście, że mam celulit. A po tym, jak trochę ostatnio schudłam, pośladki smętnie zwisają i nie są tak jędrne jak kiedyś. Ćwiczę trochę, żeby znów przywrócić im jędrność. Ale teraz obejmuję moje pośladki całą moją uważnością. I myślę sobie, że jestem najzupełniej w porządku. 

Tak patrzę na całe moje ciało. Nos – zadarty. Cera – trądzikowa.

Patrzę na siebie z miłością. Uśmiecham się do siebie. Ale ja jestem piękna! Jestem najzupełniej w porządku.

(grafika z nagłówka za http://boostthyself.com/loving-way-born-staying-healthy/, zdjęcie w tekście moje)



5 thoughts on “Jestem najzupełniej w porządku”

  • Bardzo ważny, mądry tekst. Miałam małą retrospekcję, bo sama przez te wszystkie sprawy przechodziłam. Biodra, rozstępy, piersi. Bardzo dużo zarzutów, bardzo dużo negatywnej energii skierowanej na siebie – myślałam, że jestem nie w porządku. A jestem. Parę ładnych lat pracowałam nad automiłością, która nie pomijałaby ciała. Opłaciło się – dziś jestem szczęśliwa, lubię się ze swoim ciałem i mam dla niego dużo czułości.
    Dorzucę jeszcze swoją refleksję, że dopiero, gdy uwierzymy, że nasze ciało jest w porządku, możemy się brać za zmiany, które będą trwałe i nie destrukcyjne.

  • Ciężko mi się przemóc do powiedzenia sobie jesteś najzupełniej w porządku kiedy na siebie patrzę, ale może to kwestia treningu. Będę czytać ten tekt i próbować. Za którymś razem się uda. W ogóle myślę sobie, że cenne jest już samo patrzenie. Pochylenie się nad sobą. Skupienie uwagi w inny niż zwykle sposób. Bycie dla siebie wyrozumiałą. Łagodną. Pełną szacunku i troski. Tak rzadko traktujemy siebie łagodnie. Tak…ŁAGODNOŚĆ to to słowo, którego brakuje w moim podejściu do siebie. Parafrazując tytuł pewnej książki „Trening kobiecości – troskliwie, łagodnie, bez wstydu”.

  • Olala – wspaniale podsumowałaś w kilku słowach to, co ja starałam się przekazać w tym tekście, a nie udało mi się tak jasno jak Tobie – dopiero, gdy uwierzymy, że nasze ciało jest w porządku, możemy się brać za zmiany, które będą trwałe i nie destrukcyjne.

    Naprawdę, nasze ciała są w porządku. I dlatego możemy chcieć je zmieniać.

  • Narinell – bardzo podoba mi się słowo, którego użyłaś w stosunku do siebie i swojego ciała – ŁAGODNOŚĆ. Patrzeć na siebie, jeśli nie z pełną miłością i akceptacją, to na początek z łagodnością, bez terroru, złości, pretensji. Dla mnie było to, bez przesady, jedno z najtrudniejszych doświadczeń w moim życiu. I jedno z najbardziej przełomowych.

  • Pamiętam dzień, w którym powiedziałam sobie, że jestem w porządku. Wcześniej było wiele łez i złości na rozstępy, ciągła walka z własnym ciałem i jego rozmiarem. A to ciało takie uparte robiło dokładnie na odwrót. Dopiero kiedy się z nim pogodziłam i pokochałam akceptując wady, dopiero wtedy ciało zaczęło współpracować, przestało być takie uparte. A ja zrozumiałam, że ciało kobiety już takie jest z natury- zmienne i elastyczne. Teraz to akceptuję i po prostu o nie dbam, bez względu na rozmiar.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *