Wiecie, przychodzi taki moment, kiedy Życie mówi sprawdzam! Pokazuj karty. Pokaż, ile niby asów tam trzymasz. Taka jesteś cwana, hm? Chcesz zobaczyć, jakie jeszcze karty mam dla ciebie przygotowane?

Czasem z kolei Życie jawi mi się jako surowy nauczyciel. Naczytałaś się książek, jeździłas na różne warsztaty, poznałaś różnych ludzi, wprowadziłaś różne zmiany do twojego życia, taka jesteś niby mądra, to teraz masz tu egzamin. Wyciągamy karteczki, dzieci! Pokaż mi, jak ta cała twoja nowa filozofia i styl życia się sprawdzą, gdy przyjdzie sztorm. Już ja ci taki sztorm ześlę, że ci w pięty pójdzie. 

Innym razem mi się wydaje, że Życie to taki kontroler biletów. Człowiek sobie jedzie pociągiem, za oknem ładnie, książka się dobrze czyta, kawa nawet jest do picia, miejsce siedzące, a pociąg ogrzewany. I nagle bum! Bileciki do kontroli! I w panice szukasz tego biletu, przecież gdzieś był, przecież kupowałam, naprawdę proszę pana, gdzieś mam ten cholerny bilet który upoważnia mnie do przejazdu tym pociągiem relacji Narodziny – Śmierć, a może i dalej.

 

Kiedy życie mówi „sprawdzam”, wtedy nie jest lekko. Nagle wszystkie mądrości wylatują z głowy. wszystkie doświadczenia zdają się na nic. Nagle wszystko to, co kiedyś działało, albo miało działać, po prostu nie działa. Wszystkie mądre słowa są bez sensu. Nagle wydaje mi się, że właściwie wszystko jest bez sensu, jedyne co ma sens, albo może i nie ma, ale jedyne co chcę zrobić, to wpełznąć do ciemnej jamy i wypłakać sobie oczy. Nagle się okazuje, że w danej chwili moje bycie zen polega na zaakceptowaniu i przyjęciu, że czuję się po prostu podle i fatalnie, i popłynięciu dalej z prądem rzeki życia, która akurat na tym odcinku jest rzeką pełną gówna i zdechłych ryb. A miało być tak pięknie, mówili.

I kiedy mi się wydaje, że już zawsze będę pływać w tym ścieku i zdechłych rybach, woda zaczyna robić się czystsza. I jakiś widok piękny majaczy na horyzoncie, jeszcze nie widzę dokładnie co to takiego, ale już czuję, że to będzie piękniejsze niż wszystko co to tej pory widziałam. I już czuję wdzięczność za ten kawałek który właśnie przepłynęłam, bo doprowadził mnie do nowych miejsc we mnie Samej.