Głęboko wierzę w to, że najpiękniejszą rzeczą jaką można sobie podarować, jest miłość. Nie miłość innych do ciebie, ale miłość ciebie do ciebie.

I wierzę, że tylko ta (auto)miłość może być lekiem na niskie poczucie własnej wartości, lęk, poczucie beznadziei, bezradność, samotność,obawy, stres…………………….. (wpisz własne)

I głęboko wierzę, że od miłości – autentycznej miłości do siebie – zaczyna się każda zmiana. I na miłości się kończy.

I wierzę, że nie da się, po prostu SIĘ NIE DA kochać prawdziwie i zdrowo innych jeśli się nie kocha siebie. Jest taka głęboka mądrość: z pustego i Salomon nie naleje. Jeśli nie masz w sobie miłości do siebie, nie możesz dać jej innym.

Czy kochasz siebie?

W tym miejscu wiele kobiet zakrzyknie: oczywiście, że kocham siebie! Darzę siebie głęboką miłością!

Tylko dlaczego w chwilach słabości mówię sobie, że jestem beznadziejna? Dlaczego porównuję się z innymi, którzy – o dziwo! – zawsze są lepsi? Dlaczego z obrzydzeniem patrzę na swoje uda i brzuch? Dlaczego myślę, że moje życie jest takie szare i nudne? Dlaczego potrzebuję kogoś (kobiety, mężczyzny) albo czegoś (alkoholu, seksu, słodyczy,papierosów) by dobrze się czuć sama ze sobą?

Jeśli rzeczywiście siebie kochasz, to proszę cię, powtarzaj sobie „Kocham cię”.

Czy kochasz siebie?

W tym miejscu inne kobiety spuszczą wzrok i zagryzą wargi, obetrą ukradkiem łzę w kąciku oka. One wiedzą, że siebie nie kochają. Myślą: gardzę sobą.  Jestem niewarta miłości. Beznadziejna.

Jeśli rzeczywiście tak myślisz, to proszę cię, powtarzaj sobie, że się kochasz.

Nie znam bardziej transformującego ćwiczenia. Ani lepszego. Ani bardziej rozwijającego niż powtarzanie sobie codziennie, literalnie CODZIENNIE, 365 dni w roku, tak często jak się da: KOCHAM CIĘ.

Nie znam skuteczniejszego ćwiczenia. Tak prostego, bo krótkiego i niewymagającego ponoszenia kosztów finansowych. Tak trudnego, bo dotykającego samego sedna tego, kim jesteś. Wszystkich obaw i lęków.

Kocham cię.

Przeczytaj to na głos. Włóż w te słowa tyle czułości, ile tylko potrafisz.

Kocham cię.

Stań przed lustrem w łazience. Spójrz sobie w oczy: kocham cię – powiedz. A potem powtórz to 10 razy.

Idź, zrób to teraz, proszę. To tylko 3 minuty. W końcu cały czas powtarzasz, że chcesz coś zmienić w swoim życiu.

Robiłam to ćwiczenie i wiem, pamiętam, jak na mnie działało.

Za każdym razem gdy mijałam lustro w przedpokoju, zatrzymywałam się przed nim, mówiłam: kocham cię i szłam dalej. Za każdym razem, gdy mi się przypominało, mówiłam sobie: kocham cię.

I za każdym razem słyszałam głośne protesty w mojej głowie: to głupie,bez sensu, wcale siebie nie kochasz, daj spokój, wyglądasz idiotycznie.

I powtarzałam tym uparciej: kocham cię.

A potem w to uwierzyłam.

I wiem, że gdy siebie pokochasz, szczerą, bezwarunkową miłością, to zaczną się dziać cuda. I wiem, że nie wystarczy powiedzieć to sobie raz, nawet jeśli głęboko w to wierzysz. To jak z wyznawaniem miłości w związku, albo w rodzinie. Nie wystarczy powiedzieć komuś raz na 20lat, że się go kocha. Warto powtarzać to jak najczęściej.CODZIENNIE.

I na głos. Nie gdzieś tam w myślach, bo myśli są ulotne i nieuchwytne. To, co wypowiedziane, zyskuje większą moc. Przecież chciałabyś, żeby twój ukochany/ukochana powtarzał/-a ci że cię kocha na głos anie tylko sobie o tym myślał/-a.

CODZIENNIE

przez 10 minut. Albo chociaż 5. Powtarzaj sobie z czułością „kocham cię” nawet jeśli w to nie wierzysz.

Chcesz, żeby w twoim życiu coś się zmieniło? Chcesz pracować nad poczuciem własnej wartości, godności, harmonii i szczęścia?

Bardzo proszę. Daję ci najprostszy i najskuteczniejszy sposób jaki zna ludzkość. Miłość.

Skorzystasz, czy odłożysz tę radę do szuflady z napisem „kiedyś”?