Korzyści bycia mamą, o których nie miałam pojęcia!

Tyle to się mówi o tym jak ciężko jest mieć dziecko. Kiedy sama byłam w ciąży miałam tysiąc wątpliwości czy dam radę. Narodziny to przecież rewolucja w życiu. Nic już nie będzie takie samo. Koniec z wychodzeniem kiedy i gdzie mam ochotę. Długa przerwa w pracy (która nieraz może kosztować posadę). Zmęczenie, nieprzespane noce, fizyczne wyczerpanie – czy na pewno jestem na to gotowa?

Bardzo się bałam, że nie poradzę sobie jako mama. Zresztą jestem pewna, że każda kobieta w tej sytuacji ma podobne myśli. Mama i babcia wcale mnie nie pocieszały, bo zgodnie twierdziły, że będzie ciężko. Teraz (gdy właśnie minęły 3 miesiące od porodu) rozumiem, że każdy ma inną definicję tego co jest „ciężkie”. Okazało się, że macierzyństwo przyniosło mi czystą radość, której nie zakłócają te wszystkie niedogodności. O wadach i trudach mówi każdy – ja powiem ci o zaletach i korzyściach, o których nikt nie wspomniał!

Większa pewność siebie

Byłam w stanie urodzić nowego człowieka – rozumiesz co to znaczy? To cud! Stworzyłam NOWE ŻYCIE! Nie ma na świecie większego osiągnięcia! Moje ciało kilka miesięcy chroniło i karmiło tą Maleńką Istotę, a teraz jest w stanie dostarczyć mi sił na opiekę nad nią. Jestem nieprawdopodobnie dumna ze swojego organizmu i z siebie! Jeszcze bardziej pokochałam swoje ciało. Teraz już wiem, że mogę wszystko.

Niezależność

Bycie mamą to najbardziej odpowiedzialna rola we Wszechświecie! Teraz jestem odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale także za moje Dziecko. Już dobitnie zdałam sobie sprawę, że jesteśmy osobną rodziną i muszę wziąć odpowiedzialność za swoje decyzje. Nie mogę pozwolić, aby to inni kierowali naszym życiem. Wyłączyłam się na wszelkie „co powinnam” od mojej mamy, a to uzdrowiło moje relacje z pozostałymi bliskimi. Macierzyństwo dało mi moc samostanowienia, moje wybory od teraz są podyktowane wartościami, które JA wyznaję, bo to na mnie spoczywa obowiązek przekazania ich Maleństwu.

Ogromny przypływ miłości

Ten stan rozpoczął się już na sali porodowej, kiedy dostałam Maleństwo na brzuch. Tego się nie da opisać. Nie sądziłam, że to będzie aż tak silne uczucie. Najsilniejszy przypływ miłości z jakim kiedykolwiek miałam do czynienia. Szaleńcze zakochanie to nic w porównaniu z Tym. To tak, jakbym zanurzyła się w ciepłym morzu. Oblał mnie bezład ciepła i miłości. To taka radość, której nigdy nie oddadzą słowa. Dziecko to miłość w najczystszej postaci!

Lepsza organizacja czasu

Czas od porodu zaczął biec bardzo szybko. Pojawiło się bardzo dużo nowych obowiązków i nawet nie wiem kiedy mijają kolejne dni. Mimo wszystko mam wrażenie, że znacznie lepiej wykorzystuję swój czas. Wreszcie skupiam się na tym co naprawdę ważne. Jak mam coś do zrobienia, to po prostu to robię – nie ma zbyt wiele czasu na wątpliwości czy rozważania (których kiedyś było zdecydowanie zbyt wiele). Zamiast analizować i planować bez końca, po prostu to robię, a dzięki temu wreszcie zrealizowałam swój pomysł na firmę.

Bardziej kobiece kształty

W czasie ciąży moja sylwetka (o dziwo!) zmieniła się na lepsze. Zyskałam ładniejszy biust i bardziej krągłe biodra, z których jestem bardzo dumna. Nie wspominając o tym, że nabrałam wielkiego szacunku dla swojego ciała

Nowy poziom związku

Bardzo obawiałam się, że dziecko osłabi relację z mężem. A jest dokładnie odwrotnie! Fakt, że razem stawiamy czoła przeciwnościom, tylko nas umacnia. Jesteśmy jeszcze bardziej ze sobą związani. Fakt, pierwsze tygodnie po porodzie były szczególnie dla niego ciężkie. Chyba na skutek burzy hormonów i emocji zupełnie „zapomniałam” o mężu, ale on nie dawał za wygraną i stał przy mnie murem. Wspierał, przytulał, pocieszał, był głosem rozsądku. Chociaż już wcześniej nie wyobrażałam sobie bez niego życia, teraz jestem jeszcze bardziej zakochana!

Czy od początku tak było?

Nie, zupełnie nie było tak od początku. Kiedy dowiedziałam się o ciąży (mimo, że byliśmy już 1,5 roku po ślubie) byłam przerażona! Właśnie złożyłam wypowiedzenie i byłam bez pracy, niedawno wzięliśmy kredyt, chcieliśmy kupić auto i wydawało się, że to nie jest najlepszy moment. Trzymając test ciążowy z pozytywnym wynikiem cała się trzęsłam (zresztą na pierwszym USG tak samo). Miałam tysiąc obaw jak to będzie. Jeszcze na miesiąc przed terminem mama do mnie zadzwoniła pouczając, że to nie najlepszy czas na dziecko, bo już nie zrobię kariery (mam 28 lat!!!!!). Było kilka momentów, w których naprawdę byłam bliska załamania. Teraz rozumiem jak wiele zależy od nastawienia. Każda, absolutnie każda sytuacja w życiu ma swoje plusy i minusy. To co dostrzeżesz to WYŁĄCZNIE kwestia Twoich przekonań i wizji siebie. Coś czego tak się bałam okazało się najlepszym co mogło się zdarzyć! Czas wolny wykorzystałam na realizowanie swojego pomysłu na firmę i dbanie o siebie, a teraz mam nieprawdopodobną satysfakcję z macierzyństwa (i tego, że pokazałam mamie jak bardzo się myliła!)

100 dni do szczęścia

Wszystko zaczyna się (i kończy) w Twojej głowie. Możesz w niej tworzyć ograniczenia, albo możliwości. To doświadczenie bardzo dużo mi dało. Nauczyłam się stawiać na swoim, odważyłam się być sobą. Teraz uczę kobiety tego samego. Niedawno rozpoczęłam wyzwanie „100 dni do szczęścia”, w którym pokazuję na sobie jak pozbywając się wewnętrznych blokad, poszerzając samoświadomość i stale się rozwijając stać się szczęśliwszą. Ty także zainspiruj się do zmiany! Obserwuj mój eksperyment tu (https://www.instagram.com/skrzydlarozwoju/) a jeśli też chcesz wziąć w nim udział tu (https://www.facebook.com/groups/projektREWOLUCJA/)