Była sobie raz księżniczka, która pewnego pięknego dnia zdała sobie sprawę, że jest już całkiem duża i lada moment będzie musiała zacząć samodzielnie zarządzać swoim królestwem.

– O cholera! – stwierdziła księżniczka, ponieważ mimo niedużego doświadczenia życiowego głowę miała całkiem tęgą i zdawała sobie sprawę, że dbanie o swoje królestwo nijak się ma do zabaw, jakie w tym temacie toczyła godzinami jako mała dziewczynka. W realu jest ciężej, brudniej i nikt po wszystkim nie posprząta za nią zabawek.

children-drawing-65069_1920

W lekkim amoku i z niemałym przerażeniem księżniczka pognała do chatki starej Wiedźmy, która zgodnie z tradycją mieszkała w ciemnym lesie o magicznych właściwościach, w chatce niewielkiej, acz przytulnej i zawsze miała wstawioną wodę na herbatę. Powszechnie wiadomo było, że Wiedźma dysponuje olbrzymią wiedzą życiową, którą chętnie wspiera młode, nieogarnięte życiowo księżniczki.

Księżniczka wpadła do chatki i wyłożyła wszystkie swoje troski i zmartwienia. Na Wiedźmie nie zrobiło to większego wrażenia (ileż to już słyszała podobnych historii!). Jednak jak wspomniano, była bardzo mądra, dlatego też wiedziała, że młoda panna potrzebuje w takiej chwili dużo empatii. Zaparzyła więc swój Wywar ze Zrozumienia i Akceptacji, a gdy księżniczka przełknęła ostatni łyk i błogi uśmiech wypłynął na jej usta niczym łabędź na taflę jeziora lub kożuch na ciepłym mleku, staruszka rzekła:

– Księżniczko! Ażebyś była gotowa ogarnąć porządnie swoje królestwo, potrzeba ci uzupełnić swój wachlarz talentów i przymiotów o kilka cnót. Masz już całkiem sporo, nie myśl sobie, ze nie. – dodała pospiesznie, ponieważ nie chciała dołować nieco wątłego jeszcze poczucia własnej wartości księżniczki. – Do pełnego kompletu brakuje ci jednak cnót: Systematyczności, Odpowiedzialności i Wszechogarnięcia.

– Ach, ach, gdzież ja to wszystko znajdę? Jestem niemal pewna, że nie dorzucono mi tego do posagu! O ja biedna! – zakrzyknęła na koniec księżniczka dla lepszego efektu oraz by wzbudzić tkliwe współczucie w Wiedźmie. Ta jednak już nie takie numery widziała (czy wspominałam, że była naprawdę mądra?), dlatego niewzruszonym głosem rzekła:

– Nie panikuj, panienko, nie dawałabym ci zadań powyżej twojego potencjału. Na granicy, może, ale nie powyżej. Otrzyj więc łzy, otrzyj smarka i słuchaj, aby uważnie. By zdobyć cnotę Systematyczności, udasz się na wysoką górę mnicha Pcim, by przez 50 dni i nocy przebierać ziarnka piasku, przeliczać muchy w nosie, ćwiczyć 30 minut dziennie, tworzyć plany działania i wypełniać je co do punktu. Jeśli się spiszesz, masz szansę, że mnich Pcim dorzuci ci w pakiecie cnotę Wytrwałości i Cierpliwości. Następnie udasz się do odległej wioski BabyBoom, gdzie zaciągniesz się do żłobka i przejdziesz morderczy trening zakończony zyskaniem cnoty Odpowiedzialności. Dobrze, że Troskliwość już masz, przyda się tam bardzo. Trzecia misja będzie najtrudniejsza. Trafisz do świątyni Współczesnej Kobiety i odkryjesz, jak to jest robić wiele rzeczy naraz – i robić je dobrze! Gdy zdobędziesz umiejętności niezbędne, by odnaleźć się w każdej z kobiecych ról, Matka Wielokrotnie Przełożona przekaże Ci trzecią z cnót – cnotę Wszechogarnialności. Wtedy wróć do mnie.

Księżniczka ruszyła w drogę długą jak tasiemiec i przystąpiła do postawionych przed nią przez Wiedźmę zadań. Nie ma ni czasu, ni słów by opisać wszystkie jej przejścia, przygody i przemyślenia, a szkoda, bo z pewnością niejedną osobę by to zafascynowało i ubawiło. Niech wystarczy Wam jednak wiedza, że wysiłkom księżniczki towarzyszyło sporo sapania, wzdychania i przeklinania na czym świat stoi. Tu i ówdzie przewinęły się także (słowo przewinęły jest tu niezwykle na miejscu) brudne pieluchy. W końcu jednak Księżniczka osiągnęła sukces, zdobyła cnoty i dumna jak paw wróciła do chatki Wiedźmy. Ta ucieszyła się niezmiernie, pochwaliła dziewczę serdecznie i wycałowała jej policzki, brudząc ją przy tym szminką z czerwonych porzeczek. Już zamierzała się z obślinionym paluchem, by wyczyścić umorusane policzki, ale księżniczka uchyliła się zwinnie przed tą obrzydliwością. Wiedźma wzruszyła ramionami i rzekła:

– Zdobyłaś wszystkie cnoty, Księżniczko – brawo! Brakuje ci jednak jeszcze jednego bardzo ważnego elementu.

– No nie! – Księżniczka westchnęła ciężko, w obawie przed kolejną misją. – Gdzie teraz mnie wysyłasz?

– Nigdzie, kochanieńka. To dostaniesz ode mnie w prezencie. Proszę! – wyszczerzyła zęby (całe dwa) i wcisnęła w dłonie Księżniczki mały pakunek. Ta odpakowała go, obejrzała dokładnie kolorowy kamyk cnoty i spojrzała pytająco na Wiedźmę.

– Księżniczko – zaczęła Wiedźma – Masz już wszelkie potrzebne przymioty i cnoty, a do pełnego kompletu brakowało ci właśnie tego – cnoty Olewki i Dobrej Zabawy. Często zapominamy, że jest nam potrzebna, ale wierz mi, wrzucona między inne cnoty pomaga nam zachować równowagę i zdrowie psychiczne. Korzystaj z niej mądrze.

To powiedziawszy, obróciła się trzy razy na lewej pięcie i zniknęła z cichym „puf”. Księżniczka zaś z workiem pełnym różnych cnót wróciła do swojego zamku, by mądrze i skutecznie rządzić swoim Królestwem. Była spokojna. Wiedziała, że jest gotowa. I taką była, i rządziła swym Królestwem wystarczająco dobrze i bardzo szczęśliwie.

 

KONIEC

 

street-chalk-625217_1920