Kwitnę

Wiele by mówić o moim pierwszym partnerze (wtedy mówiło się po prostu „chłopak” a przynajmniej ja mówiłam, albo pozwalałam tak innym mówić, bo w sumie to mówiłam „mężczyzna”). Ten człowiek nauczył mnie wiele (a po latach wiem że i wiele się ode mnie nauczył), ale do dziś najważniejsze i najpiękniejsze wspomnienie jakie mam jest związane z tym jak traktował mnie podczas miesiączki. Przede wszystkim mówił, że dla niego kwitnę. To określenie zachowałam i dziś posługuję się nim zupełnie swobodnie.

Na studiach mieszkałam z dwiema starszymi kobietami. Moja miesiączka to był wtedy prawdziwy rolerkoster. Nigdy praktycznie nie wiedziałam kiedy przyjdzie. Jak patrzę na kalendarzyk z tamtych czasów to wygląda to jak huśtawka. No właśnie, huśtawka. Byłam pod wpływem okresów miesięcznych tych dwóch kobiet. One sobie kwitnęły każda w swoim czasie a ja jakoś tak dostosowywałam się do jednej i do drugiej.

Synchronizacja kwitnięcia. Gdzieś w końcu o tym przeczytałam i poczułam się słaba. W sensie, że jestem wpływna – łatwo na mnie wpłynąć. Chciałam zapanować nad moją miesiączką. Tak, wiem… hihihi :)

Teraz nie mieszkam z żadną kobietą i kwitnę regularnie co do dnia (oprócz tego momentu w tym czerwcu gdy w jakiś magiczny sposób wiele kobiet na świecie się wyregulowało do nowiu (wcześniej kwitłam w pełnię).

I teraz uwielbiam te momenty synchroniczności gdy jakaś koleżanka pisze, że jednak spotkajmy się za dwa-trzy dni bo dostała okres i chce poleżeć pod kocykiem. No i ja sobie do niej następnego dnia dołączam, bo także mój czas.

Też tak macie?

To jak kobiety traktują miesiączkę i siebie w trakcie miesiączki jest dla mnie dość interesujące.

Mam np. przyjaciółkę, która na „te trudne dni” (tak je nazywa) ma czarną bieliznę. W sumie fajny pomysł, bo podobno czarne seksi jest, ale nie wiem czy to dlatego żeby się wtedy czuła bardziej seksi czy po prostu ze względów praktycznych, żeby nie było widać jak się jej zdarzy „wypadek”.

Używamy tak różnych słów na miesiączkę i to co z nią związane. Ja mówię, że kwitnę i że idę się przewinąć (choć już od dawna nie używam podpasek tradycyjnych które skojarzyłam w tamtym momencie z pieluszkami i przewijaniem dziecka :).

Powiedz coś o swojej miesiączce jednym słowem – taki czelendż ;)