To nie będzie recenzja, bo kubeczka menstruacyjnego Lady Cup używam dopiero od dwóch miesięcy, czyli miałam okazję przetestować go podczas dwóch miesiączek. nie jestem więc w stanie powiedzieć za wiele w kontekście długiego użytkowania. Chcę Wam opowiedzieć o procesie wybierania i zakupu kubeczka, o moich pierwszych wrażeniach, o tym czy było łatwo (spoiler: nie było), o tym czy było warto i w ogóle na co warto zwrócić uwagę podczas pierwszego razu z kubeczkiem.

Dla tych z Was, które mogą nie wiedzieć: kubeczek menstruacyjny to taki środek higieniczny używany podczas miesiączki zamiast tamponów czy podpasek. Wykonany jest najczęściej z silikonu medycznego i ma kształt – no właśnie – kubeczka zwężającego się ku dołowi. Jest miękki na tyle, że można go złożyć i umieścić w pochwie, gdzie kubeczek otwiera się i zostaje „zassany”, i pozostaje na miejscu, gromadząc krew miesiączkową. Prawidłowo dobrany i założony nie przecieka. Po kilku godzinach (producenci piszą, że można kubeczek trzymać w pochwie do 12 godzin) kubeczek należy wyjąć, krew wylać do ubikacji czy umywalki (albo podlać nią kwiatki lub namalować obrazek ;) ), kubeczek opłukać wodą i założyć ponownie.

To tyle w skrócie. Ogólne informacje na temat kubeczka znajdziecie bez trudu w Sieci.

O szczegółach instalacji kubeczka więcej za chwilę, a najpierw pytanie które zadałam sobie na początku:

Jaki kubeczek wybrać

That’s it. Postanowione. Kupuję kubeczek menstruacyjny. A jak ja coś postanowię, to musi się zadziać teraz, zaraz, natychmiast. A tu… niespodzianka. Kubeczków jest tyle, że dostałam zawrotu głowy. Firm produkujących KM jest chyba z pięćdziesiąt. Niby wszystkie KM wyglądają tak samo, ale jak zaczęłam się wczytywać, to okazało się, że różnią się materiałem z którego są wykonane, twardością, długością, średnicą, zakończeniem (niektóre mają długi ogonek, inne kuleczkę, jeszcze inne nic). Mogą być zwykłe albo składane. Bardziej w kształcie V albo bardziej w U. Okazało się, że wybranie koloru jest najmniejszym problemem ;)

Photo by http://shop.menstrualcup.co/ – http://shop.menstrualcup.co/, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=21644495

Chciałabym móc Wam teraz opowiedzieć o tym, że weszłam na stronę http://magicznykubeczek.pl/strona/kubeczek-menstruacyjny-jaki-wybrac, przeczytałam wszystkie informacje na temat doboru kubeczka, rozważyłam za i przeciw, wypełniłam ankietę, skorzystałam z porady doświadczonych użytkowniczek i tak oto wybrałam kubeczek Lady Cup w rozmiarze S.

Prawda jest jednak zupełnie inna. O kubeczkach trochę poczytałam, obejrzałam kilkanaście filmików na YT i większość moich ulubionych vlogerek używała, recenzowała i polecała właśnie Lady Cup. Wybrałam rozmiar S. (producent Lady Cup rekomenduje rozmiar S dla kobiet które nie rodziły lub dla kobiet przed 25 rokiem życia, a rozmiar L dla kobiet po 25 roku życia lub tych które rodziły).

Jeśli jednak macie trochę czasu i chcecie dobrać kubeczek dla siebie, to naprawdę polecam Wam odwiedzić stronę Magiczny Kubeczek przed zakupem a nie po, jak ja ;)

Kupiłam swojego Lady Cupa na Allegro. Kosztował około 100 zł. Do kubeczka dołączony był bawełniany woreczek który służy do przechowywania KM pomiędzy miesiączkami.

Pierwsze wrażenie po odpakowaniu: kubeczek jest całkiem spory. Wiedziałam, że będzie dość duży, widziałam zdjęcia kubeczka na dłoni; poza tym czytałam opinie i większość użytkowniczek ma takie właśnie pierwsze wrażenie – że kubeczek, zwłaszcza w porównaniu do tamponu, ma ogromną średnicę.

JAK UMIEŚCIĆ KUBECZEK W POCHWIE?

Poczekałam do miesiączki. Dawno nie byłam taka podekscytowana pierwszego dnia okresu ;) Kubeczek, zgodnie z instrukcją, wygotowałam przed aplikacją. Można użyć specjalnych tabletek dezynfekujących, ale ja akurat takich nie miałam, więc po prostu pogotowałam mój kubeczek kilka minut. Jest z silikonu, więc nic mu się nie stało. Pomiędzy kolejnymi aplikacjami w trakcie okresu nie trzeba kubeczka dezynfekować, wystarczy opłukać go wodą. Trzeba go natomiast wygotować / zdezynfekować po zakończeniu miesiączki i przechowywać w dołączonym woreczku do czasu kolejnego użycia.

Żeby umieścić kubeczek w pochwie, należy go złożyć. Szkół składania jest wiele. Dla mnie jedynym sensownym sposobem, pozwalającym na włożenie kubeczka do pochwy ZANIM mi się otworzy w dłoni, a raczej w dwóch palcach, okazało się składanie w „C”, czyli tak jakby na pół.

Wiele użytkowniczek zaleca poćwiczenie aplikowania kubeczka przed okresem, na spokojnie. Ja nie skorzystałam z tej rady, bo od wielu lat używam tamponów, więc uznałam, że na pewno sobie poradzę. Sama aplikacja dla mnie nie okazała się trudna. Po włożeniu do pochwy kubeczek musi się całkowicie rozłożyć, czyli wrócić do swojego pierwotnego kształtu. Nie może być nigdzie zagięty czy wklęśnięty, bo będzie przeciekał. Może też przeciekać jeśli rozłoży się za wcześnie, bo wtedy nie zassie się odpowiednio. A właśnie w tym zassaniu kubeczka tkwi sekret. Wszystkie kubeczki mają w swojej górnej części dziurki (znów – są kubeczki z dziurkami większymi i mniejszymi i tak dalej) dzięki którym możliwe jest właśnie to zassanie do ścianek pochwy. Zassany kubeczek ani drgnie ze swojego miejsca. Nawet nie próbujcie go wyciągnąć pociągając za ogonek bo to po prostu boli. Zasysanie za to nie boli wcale i prawidłowo założonego kubeczka po prostu nie czuć. W żadnej pozycji. Również podczas np. jogi czy uprawiania sportu.

Tak więc złożyłam kubeczek, upewniłam się, że rozłożył się cały, wstałam zadowolona z siebie po czym… natychmiast go wyciągnęłam, żeby przyciąć ogonek. Niektóre kubeczki nie mają w ogóle ogonków, inne mają kuleczkę. Lady Cupy mają dość długie ogonki, takie „słomki” puste w środku. Producent pisze, że w razie potrzeby ogonek można przyciąć do pożądanej długości, uważając oczywiście, żeby nie uszkodzić samego kubeczka.

Najpierw obcięłam ogonek w połowie, bo po prostu wystawał z pochwy i było to okropnie niewygodne, wręcz bolesne. Kubeczek umieszcza się niżej niż tampon, więc wydaje mi się, że u wielu kobiet ogonek będzie po prostu wystawał.

Powtórzyłam zabawę z aplikacją kubeczka i zadowolona z siebie wyszłam z łazienki.

Dlaczego przecieka?

Polecam nowym użytkowniczkom kubeczka używanie wkładek higienicznych, na wypadek gdyby kubeczek przeciekał. Tak było w moim przypadku. Przeciekał niemal od razu, po wyjęciu okazywał się całkiem pusty. Wyciągałam go, płukałam, składałam, wkładałam znów, upewniałam się, że cały się rozłożył… i dalej przeciekał.

Odrobinę zrezygnowana (miało być tak pięknie) rozpoczęłam poszukiwania odpowiedzi na pytanie dlaczego mój kubeczek przecieka. Zaczęłam od całkowitego obcięcia ogonka, bo może być tak, że ogonek zahacza się o ścianki pochwy powodując rozszczelnianie kubeczka. Obcięłam więc ogonek do zera. Kubeczek dalej przeciekał. Zaczęłam martwić się, że może kupiłam za mały, może za miękki, może coś z moją pochwą jest nie tak ;). Wszystko wyjaśniło się dopiero gdy natrafiłam na tę grafikę i opis do niej:

„Kubeczek przecieka, jakby w ogóle go tam nie było, i po wyjęciu jest zupełnie pusty lub tylko minimalnie zapełniony — szyjka znajduje się obok niego (patrz rysunek niżej).”

(cytat z http://magicznykubeczek.pl/strona/kubeczek-menstruacyjny-przecieka#4)

By http://morien-san.livejournal.com/ – http://www.wikihow.com/Image:Zagleboko_825.png, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=12878050

Szyjka macicy! Ile z Was, kobiety, sprawdza, albo chociaż zastanawia się nad tym, gdzie w trakcie okresu znajduje się Wasza szyjka macicy??? :) Ile z Was wie, gdzie ona się w ogóle znajduje?

Otóż okazało się, że dla prawidłowego użytkowania kubeczka wiedza o położeniu szyjki macicy jest po prostu niezbędna. A to dlatego, że kubeczek nie może znajdować się obok szyjki, z której przecież wypływa krew, tylko musi być pod nią, albo szyjka musi znajdować się w kubeczku (tak jest akurat w moim przypadku).

http://morien-san.livejournal.com/ – http://www.wikihow.com/images/5/58/Dobry_317.png, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=12878151,

http://morien-san.livejournal.com/ – http://www.wikihow.com/images/5/56/Szyjkazwisajca_56.png, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=12878216

I już. Jak tylko „zaskoczyłam” o co chodzi z tą szyjką, wszystko okazało się proste. Kubeczek zaczął się napełniać prawidłowo. Po każdej aplikacji obwodziłam krawędź kubeczka palcem żeby upewnić się, że przylega szczelnie z każdej strony.

Wiem, że niektórym dziewczynom wyjęcie kubeczka sprawia trudności. Absolutnie nie wolno ciągnąć za ogonek czy kuleczkę na końcu, bo, po pierwsze, nic to nie da, a po drugie boli. Ja używam dwóch palców by ścisnąć kubeczek, co powoduje jego odessanie i umożliwia wyjęcie. I nie, krew przy tym nie chlapie na ściany i nie wylewa się litrami. U mnie akurat tej krwi jest mało, maksymalnie pół kubeczka, a to dlatego, że wymieniam go kilka razy dziennie (nie trzymałam go nigdy 12 godzin, choć ponoć można).

Podczas tych dwóch okresów za każdym razem stosowałam dodatkowo wkładki higieniczne, bo zdarzało się, że pojawiało się niewielkie plamienie, nie wiem dlaczego. Nie czułam się też na tyle pewnie, by użyć kubeczka podczas pływania (wybrałam tampon). Stosowałam natomiast KM w nocy nie było żadnych przecieków czy innych problemów.

Podczas kolejnego okresu będę starała się wybadać skąd bierze się to plamienie, może również zdecyduję się użyć kubeczka podczas pływania?

Podsumowując

Po pierwsze, jestem ogromnie, ale to ogromnie zadowolona z zakupu mojego Lady Cupa, na pewno będę go używać regularnie podczas miesiączek. Uważam, że KM to wspaniałe rozwiązanie dla wielu kobiet. Dla tych, które mają na uwadze środowisko naturalne, bo nie produkują ton śmieci co miesiąc. Dla tych, które często borykają się z infekcjami, bo kubeczek ponoć znacznie zmniejsza ich ryzyko (w porównaniu z tamponami). Dla tych, które obawiają się chemikaliów używanych do produkcji tamponów i podpasek. Dla tych, które cenią sobie komfort jaki dają tampony, ale z jakiegoś powodu nie chcą ich używać. Wydaje mi się również, ale to tylko moje „zgadywanie”, że kubeczek może być dobrym rozwiązaniem dla kobiet zmagających się z bólami miesiączkowymi. Dla tych, które lubią testować nowe rozwiązania miesiączkowe (ja już testowałam podpaski wielokrotnego użytku, ciekawa jestem też bardzo tamponów bez sznurka)

Po drugie, uważam że używanie kubeczka na początku może być kłopotliwe (choć wcale nie musi). Z tego co czytałam na forach i oglądałam na YT, wiele dziewczyn nie miało łatwego startu (i ja również nie). Część z nich nigdy nie wróciła do kubeczka bo tym pierwszym nieudanym razie. Ja próbowałam do skutku (przycinanie ogonka, szukanie informacji o przeciekaniu i szukanie szyjki macicy ;)) i cieszę się z tego. Wiem, że nie zrezygnuję z kubeczka i nie wrócę na stałe do tamponów. Jeśli nadal będę miała problemy z tym niewielkim przeciekaniem / planiemiem, zastanowię się nad kupnem innego KM, może nieco szerszego lub w kształcie U

Decydując się na kubeczek trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że w przypadku jego użytkowania kontakt z krwią miesiączkową jest dużo większy niż w przypadku podpasek czy tamponów. Żeby prawidłowo umieścić kubeczek, trzeba włożyć do pochwy dwa, a nawet trzy palce (zależy jak go chwytamy). Krew oglądamy też za każdyk razem gdy opróżniamy kubeczek. Dla mnie nie był to problem, wręcz przeciwnie, w jakiś sposób czułam się zafascynowana tą krwią. Było to moment kiedy mogłam zobaczyć jaki naprawdę kolor i konsystencję ma krew miesiączkowa oraz ile rzeczywiście jej jest. Uważam, że używanie kubeczka przenosi doświadczenie miesiączki na trochę inny wymiar. U mnie pojawiło się dużo szacunku, zrozumienia i miłości dla mojego miesiączkującego ciała. I to zdecydowanie najcenniejsze, co „dał mi” kubeczek.

Jeśli interesuje Was ten temat, myślicie o zakupie kubeczka albo po prostu chcecie dowiedzieć się więcej, koniecznie zajrzyjcie na stronę internetową Magiczny Kubeczek, która jest prawdziwą kopalnią wiedzy.