Zadzwoniłam dziś do Mamy. Powinnam wczoraj, z okazji Dnia Matki, ale zapomniałam. Przypomniało mi się o 20, w Polsce była już 22 a moja Mama lubi chodzić wcześniej spać, więc nie chciałam jej budzić.

Przyjemnie było porozmawiać z Mamą. O takich codziennych rzeczach, wiecie. Że marchewki na polu urosły, że skowronek ładnie śpiewa o poranku gdy Mama przyjeżdża na działkę podlewać warzywa, i jeszcze żebym jej przysłała szarą wełnę to sobie zrobi sweter na drutach. Pytała co u mnie. Taka rozmowa o niczym.

I o wszystkim.

A między słowami pajęcze nitki utkane z matczynej miłości i troski. Mama potrafi powiedzieć mi tyle rzeczy, nie mówiąc wprost. Że tęskni, że martwi się o mnie, że jest dumna, że czeka aż wrócę, że kocha. Choć to ostatnie mówi tak po prostu, i jestem jej za to wdzięczna.

 

To taki wpis bez puenty. Po prostu chciałam napisać Wam o mojej mamie. Zazwyczaj mało o niej mówię, bo też nie ma co mówić – to po prostu Anioł. Jest Dobrą Kobietą, w każdym znaczeniu tego słowa. Często mówię jej, że ją kocham.

Chyba nigdy nie podziękowałam jej za to, jak wspaniałą mamą była i jest dla mnie.

Jutro zadzwonię i to zrobię. Dziś już za późno, Mama na pewno śpi.

 

Może jednak będzie puenta.

Podziękujcie Waszym Mamom, jeśli czujecie, że chcecie to zrobić.

Podziękujcie dziś albo jutro. Ale nie odkładajcie tego na później. Nie warto.