Mam portfel, z mięciutkiej ekoskórki, z wygodnym suwakiem, praktycznymi przegródkami i przepiękną aplikacją w kształcie kwiatu róży. Mój portfel bardzo mi się podoba, znalazłam go sama, w stercie innych portfeli, które nie były w moim guście. Przez ponad dwa lata podobał mi się tylko ten portfel, który jest mój i żaden inny. Koleżanka ma w sumie podobny portfel do mojego, ale w innych kolorach i z przekrzywionym listkiem przy róży – po prostu to nie to (ale do koleżanki bardzo pasuje). Na początku, gdy kupiłam mój portfel to zwracałam uwagę na inne portfele, ale w dalszym ciągu podobał mi się tylko mój. Jednak po jakimś czasie przestałam się nim zachwycać. Przestałam też zwracać uwagę na inne portfele.

Pewnego dnia, Siostra poprosiła, żebym jej pomogła znaleźć taki portfel jak ja mam, bo jej się taki podoba. Zaglądałam więc czasem do sklepów z portfelami i głównie dziwiłam się, że portfele zrobiły się takie brzydkie, ordynarne i niepraktyczne. Aż do czasu, gdy podczas kupowania apaszki, zobaczyłam kątem oka coś pięknego, smukłego, eleganckiego, kuszącego. To był dopiero portfel! Prawdziwy James Bond wśród portfeli. Uosobienie wszystkich nieuświadomionych pragnień o portfelu. No mówię wam, ten portfel powinien jeździć tylko czerwonym (pod kolor jego skórki) ferrari i pić drinki wyłącznie z palemką… Eh.

Kupiłam go oczywiście natychmiast (wiecie – dla Siostry). Przez kolejne dwa dni przeżywałam prawdziwe katusze. Na swój portfel zaczęłam patrzeć z pogardą i obrzydzeniem, nazywając go w myślach „starym”. Nagle suwak zdał mi się zbyt złoty i wyrazisty – po prostu ordynarny; ekoskórka nagle była za miękka i „za karę” wbijałam w nią paznokcie, a kwiatek wystawał i zawadzał mi się w torebce o klucze. Pragnęłam tego nowego portfela. Miałam nadzieję, że Siostrze się on nie spodoba i że będę mogła go sobie wziąć. Przez chwilę nawet myślałam czy by celowo nie uszkodzić lub nie zostawić gdzieś mojego portfela, bo nowy nęcił i kręcił – mogłabym zrobić dla niego wszystko, nawet nauczyć się piec babeczki. Po prostu oszalałam na punkcie tego nowego portfela.

A potem udało mi się na chwilę zatrzymać w swym obłędzie i wziąć kilka głębokich oddechów. Spojrzałam na oba portfele ze spokojem i … okropnie się uśmiałam.

Minął tydzień odkąd podarowałam ten nowy portfel Siostrze, bo od początku był dla niej przeznaczony i bardzo do niej pasuje. Ja i tak wolałabym granatowy. Teraz codziennie na nowo doceniam mój portfel, który ma przecież taką mięciutką ekoskórkę, wygodny suwak, praktyczne przegródki i przepiękną, malinowo-niebieską aplikację w kształcie róży.

Jeśli jesteście ciekawe, to nie powiedziałam mojemu portfelowi o tym, że przez chwilę utraciłam zmysły dla innego. Czasem myślę o tym drugim, ale wybrzydzam w jego cechach, bo wiem już, że nie był ideałem.

Kochane! Opowiedzcie swoje historie o pokusie i zdradzie.
I pokażcie swoje portfele na zdjęciach, w komentarzach, na Facebooku :)

IMG_0449