O materiałowych podpaskach wielokrotnego użytku usłyszałam po raz pierwszy dobrych kilka lat temu. Pamiętam moją pierwszą reakcję – szok, że coś takiego w ogóle istnieje ;) i moje głębokie zadumanie nad sensem produkowania, kupowania i używania materiałowych podpasek, skoro są olłejsy ze skrzydełkami, i to w przystępnej cenie.

Zaczęłam googlać coś więcej na temat ekologicznych podpasek. Argumentów za jest wiele – podobno „tradycyjne” , czyli syntetyczne jednorazowe podpaski, a także tampony, zawierają szkodliwe substancje używane do ich bielenia, które mają zły wpływ na nasze ciała, a ponadto przedostają się do gleby i negatywnie wpływają na środowisko. Podpaski wielorazowe wykonane są z bawełny, w  środku mają specjalne chłonne wkłady, a mocowane są najczęściej za pomocą nap lub rzepów, którymi się je spina. Po użyciu moczy się je w letniej wodzie, wrzuca w pralkę i można użyć po raz kolejny. Są miłę w dotyku i nie podrażniają tak jak zwykłe podpaski.

Argumentów przeciw jest też sporo – na pewno potrzeba pokaźnego zestawu podpasek by „przetrwać” okres, zwłaszcza gdy ktoś ma bardzo obfite miesiączki. No i jest z tym wszystkim więcej zachodu, bo trzeba je moczyć, prać, suszyć. Te argumenty wydały mi się całkiem sensowne. Ale też fora internetowe pełne były głosów, że to „niehigieniczne”, „obrzydliwe”, „zacofane”. Zaczęłam się zastanawiać, czytać, obserwować i wypytywać kobiety o ich stosunek do własnej krwi miesięcznej.

Czy krew miesiączkowa jest niehigieniczna?

O dziwo, dla wielu kobiet – tak. Brzydzą się swojej krwi, uważają ją za  niehigieniczną i pełną bakterii. Być może dlatego, że wypływa z pochwy, która jest uważana za brudną choć jest, paradoksalnie, jednym z najczystszych miejsc kobiecego organizmu.

To ciekawe, ten dość powszechny, negatywny stosunek do krwi miesiączkowej. Gdzieś w podświadomości dla wielu kobiet to jest „inna krew” – inna niż, na przykład gdy zatniemy się w palec. Brudna, wstydliwa krew. Szkoda. To musi być trudne, mieć tak negatywny stosunek do swojego ciała, swojej fizjologii.

Piszę w trybie przypuszczającym, bo dla mnie krew miesiączkowa była zawsze normalna i nie przypominam sobie, bym się jej brzydziła. Owszem, kiedyś bardzo nie lubiłam miesiączki, ale nawet wtedy nie uważałam tej krwi za „gorszą”.

Wracając do wielorazowych podpasek – oczywiście, że musiałam je wypróbować :). Mam dwie, jedną większą, z podwójnym chłonnym wkładem i drugą małą, właściwie wkładkę higieniczną, nie podpaskę. Obie są przepiękne i miłe w dotyku. Wrażenie „w akcji” jest… dziwne. Na pewno takie podpaski są grubsze niż te sklepowe, czasem trochę niewygodne. Za to wrażenie dotyku bawełny na skórze jest tysiąc razy milsze niż dotyk plastikowych olłejsów. A, i zapach krwi nie jest tak mocno wyczuwalny jak w przypadku zwykłych podpasek. Nie używam ich regularnie co miesiąc, ale lubię od czasu do czasu użyć moich bawełnianych podpasek. Dają mi wrażenie, że robię coś fajnego dla swojego ciała i w jakiś taki nie do końca zrozumiały dla mnie sposób, pozwalają poczuć większy szacunek do swojej kobiecości. 

Używacie wielorazowych podpasek? A może zetknęłyście się z jeszcze  innymi produktami niż „sklepowe olłejsy”? Wszak istnieją ekologiczne tampony i podpaski z bawełny organicznej, także kubeczki menstruacyjne, które biorę sobie na cel jako kolejny miesięczny eksperyment. Może któraś z Was używa i chciałaby napisać recenzję?

A fajny sklep jest na przykład tutaj: http://podpaski-wielorazowe.pl/

W ogóle, miesiączka to fascynujący temat i ciekawa jestem waszych przemyśleń, więc zapraszam do przesyłania tekstów na info@krag-kobiet.pl – jak Wy traktujecie miesiączkę? Jak wspominacie pierwszą miesiączkę? Jaki macie stosunek do krwi miesiączkowej? Jaki jest przekaz na temat miesiączki w Waszej rodzinie?

 

(Grafika pochodzi ze strony naturalshaman.blogspot.com)