Tekst o miłości. Na szczęście stworzyłam dział Krąg Różności, między innymi na takie właśnie teksty. Teksty różne. Bo tak sobie myślę, że przecież kobiecość to także związki, a związki to także miłość.

Tekst powstał dzięki bardzo ważnej, oczyszczającej rozmowie z Inspirującą Kobietą. Jak najbardziej się więc na Krąg Kobiet nadaje :). Dziękuję, A.

W rozmowie mojej i A. chodziło o odpowiedź na jedno, w gruncie rzeczy, filozoficzne pytanie. Czy kocha się tylko raz? Przecież każda z nas przeżyła miłość, o której mówi: Miłość mojego życia. I wszystkie inne Miłości porównuje do tej jednej. I każda z tych kolejnych miłości wypada blado przy tej pierwszej, jedynej, największej. Ale czy słusznie robimy? Czy prawdziwą miłość można przeżyć tylko raz?

Świat próbuje mnie przekonać, że tak. Fabuła niezliczonej liczby filmów i książek oparta jest na tym założeniu. Oni się spotykają, ale z różnych powodów nie mogą ze sobą być, najczęściej dlatego, że jedno z nich zrobiło coś głupiego. Ona spotyka innego, ale wciąż pamięta o tym pierwszym. W happy endzie wracają do siebie i są szczęśliwi na wieki wieków, amen. Bo prawdziwa miłość jest jedna.

Tylko, że to założenie jest strasznie dołujące. Bo jeśli spotkałaś kogoś, kto był dla ciebie Miłością życia, a z jakichś powodów nie jesteście już razem, to co? Położyć się do grobu, bo druga Miłość życia się nie zdarzy? Bo nigdy już nie będziesz kochać tak…? Czy może raczej przeżyć resztę życia w zgorzknieniu i rozczarowaniu, porównując każdą kolejną miłość do tej pierwszej? A może przekreślić tamtą miłość, uznać, że to jednak nie była Miłość życia, wtedy z nadzieją można liczyć na to, że Miłość życia jeszcze się przydarzy? Ale… kiedy kochałaś, to byłaś pewna, że to Miłość życia. Jeśli okazuje się, że jednak nie, to jak możesz być pewna następnym razem?

Idea Miłości życia opiera się na założeniu, że Miłość jest jak ospa. Człowiek przechodzi ją tylko raz. Niektórzy nie przechodzą wcale. Ale jak już raz pokochałaś prawdziwie, to koniec. Ospa ci się więcej nie przydarzy. Ale wystarczy zmienić założenie. Może Miłość wcale nie jest jak ospa. Miłość jest jak grypa. Wszystkie wiemy jak to jest z grypą. Choruje się na nią co sezon. Raz się ją przechodzi tak, innym razem inaczej. Takie założenie wcale nie znaczy, że nie ma Miłości życia. Wręcz przeciwnie. Miłości życia może być kilka. Bo przecież życie się zmienia. Ty się zmieniasz.

Może więc pora przestać żyć w przekonaniu, że Miłość życia już ci się nie przydarzy.

I może pora też przestać wartościować swoje miłości. Wartościowanie i porównywanie jest kolejną pułapką w którą łatwo wpaść. Jest zła wiadomość: najprawdopodobniej żadna miłość nie dorówna tej pierwszej. Jest też dobra wiadomość: znów wystarczy zmienić założenia. Porównujesz swoje kolejne związki. Tak, jakbyś próbowała kilku różnych jabłek, starając się odnaleźć smak tego pierwszego jabłka, które ci kilka lat temu najbardziej smakowało. A co jeśli kolejne miłości nie są jak kolejne jabłka? Jedna jest jak jabłko, a druga jak pomidor. Lubię i jabłka, i pomidory, ale ich smaku nie da się porównać.

– Ale zawsze można zdecydować, czy się woli smak jabłek, czy pomidorów! – powiesz.

Może zatem jest jeszcze inaczej. Może jedna miłość jest jak jabłko, a druga jak… bo ja wiem? Jak piłka tenisowa Jak tu porównywać jabłko z piłką tenisową? Może i kształt mają podobny. Ale na tym możliwości porównań się kończą. Tylko głupiec się zgodzi, że piłka tenisowa jest gorsza od jabłka bo ma okropny smak. Piłki tenisowej i jabłka po prostu nie da się porównać.

Kolejnych miłości po prostu nie da się porównać. Zmień założenia. Nie porównuj.

Próbuję. Próbuję zmienić założenia na temat miłości. Zwłaszcza, że przeżyłam już miłość, o której myślę: Miłość mojego życia. Owszem, to była Miłość mojego życia. A kolejna Miłość mojego życia być może już czeka.

Kochaj raz. A potem, jeśli chcesz, jeśli tak wyjdzie, to kochaj drugi raz, i trzeci, i znów. Za każdym razem zupełnie inaczej. Za każdym razem w sposób wartościowy.