Jakbym zapytała każdego człowieka na świecie „czego najbardziej pragniesz?”, pewnie większość odpowie w różnej formie „być szczęśliwym!”. To bardzo szerokie zagadnienie, a jednocześnie każdemu tak bliskie. Co to znaczy dla kobiety, a dla mężczyzny? Co oznacza dla dziecka? Jak je postrzega nastolatek, a jak senior? A Ty – co to znaczy dla Ciebie?

Definicja szczęścia zmienia się wraz z upływem lat, doświadczeniami i dojrzewaniem. Różni się w zależności od płci, wychowania, wartości. Jedno jest pewne – jest kilka podstawowych potrzeb, które muszą zostać zaspokojone w drodze do szczęścia. Jedną z nich jest potrzeba kochania i bycia kochanym.

W kochaniu, moim zdaniem, jest ukryta obietnica Nieba, Jego skrawek, przedsmak. To najpiękniejsze uczucie, które MUSI być obecne w życiu dla jego pełni. Miłość ma tysiące odcieni, jednym z nich jest Małżeństwo.

Moja historia, choć jest co opowiadać, nie ma tu znaczenia. Wszystkie doświadczenia, łzy, zawody, rozmowy, myśli i modlitwy doprowadziły mnie do jednego wniosku: „to wszystko dzieje się po coś”. Mam wrażenie, że wszystko czego doświadczałam, było kolejnymi lekcjami w drodze do spełnienia. Wszystko czegoś uczyło i w głębi, po cichu, za każdym zawodem, wiedziałam, że jestem już krok bliżej do Prawdziwej Miłości o jaką prosiłam, o jakiej marzyłam.

W końcu zrozumiałam, że nic nie da usilne pchanie się w czyjeś ramiona, rozpaczliwe szukanie miłości u innych, akceptacji siebie, potwierdzenia swojej kobiecości. Tego nie znajdzie się u innych – to jest w nas (nigdzie indziej). Dopiero, gdy postawiłam na siebie, swój rozwój, swoją niezależność, zaczęłam słyszeć swój wewnętrzny głos (intuicja? Mędrzec?). Wiecie ile wtedy można zrozumieć?

Wielu już udowodniło, że dopiero mając dojrzałą, silną relację ze sobą można stworzyć związek z drugim człowiekiem. Bez oczekiwań niemożliwych do spełnienia, bez narzucania swoich potrzeb, bez wymagań co do zachowania, postępowania, uczuć Drugiego Człowieka. To pozwala widzieć Jego/Jej wady i zalety obiektywnie, bez idealizowania. Realnie widzieć i podjąć decyzję dotyczącą związku, który wiąże się z utratą części ze swojej niezależności (tej, z której jesteś w stanie zrezygnować) i koniecznością podejmowania kompromisów.

Słyszałam, że „nie ma trudniejszej relacji, niż relacja małżeńska”, zobaczymy co da się z tym zrobić;)

 

Photo credit: micadew / Foter / CC BY-SA