Mówmy sobie miłe rzeczy. Tyle, ile potrzebujemy

Mówmy sobie miłe rzeczy. Tyle, ile potrzebujemy

Lubię mówić sobie miłe rzeczy. Tak bez powodu, albo żeby sprawić sobie przyjemność, podnieść motywację, zachęcić się do działania czy pochwalić się za sukces. Lubię się dopieszczać i dogłaskiwać. Wierzę, że język tworzy rzeczywistość, i dlatego chcę, żeby rzeczywistość mnie otaczająca była jak najbardziej pozytywna, piękna, zachęcająca, pełna miłości i akceptacji. A skoro rzeczywistość współtworzą słowa, jakie wypowiadam, to znaczy, że mogę mieć na nią wpływ, wybierając sobie odpowiednie słowa, czy zdania. Takie, które w danej chwili są mi najbardziej potrzebne.

Niektórzy nazywają je afirmacjami, inni pozytywnymi myślami.

Ja nie wiedziałam jak to nazwać, dopóki jedna z wspaniałych Kobiet nie wymyśliła po spotkaniu w Kręgu nazwy: SiłoKarteczki.

dziś spotka mnie coś fantastycznego! 

daję dziś sobie prawo do błędów

chcę przeżyć dzisiejszy dzień jak najpełniej

jestem wspaniałą kobietą…

Odrywam tę karteczkę i biorę ze sobą. Już kilka razy zdarzyło mi się uśmiechnąć na widok małej karteczki na dnie mojej torebki, czy wypadającej mi z kieszeni płaszcza…

 

Weź sobie karteczkę (kliknij i pobierz PDF do wydruku).

Weź tyle, ile potrzebujesz.

 

 



5 thoughts on “Mówmy sobie miłe rzeczy. Tyle, ile potrzebujemy”

  • Karteczki systematycznie znikają z moich drzwi, odrywane co rano lądują w mojej kieszeni. Ale z jedną z nich mam problem. Gdy budzę się w kiepskim nastroju, myślę sobie, że wezmę dziś karteczkę „daję dziś sobie prawo do błędów”. A potem patrzę na nią, i nie jestem w stanie jej oderwać. Nie jestem w stanie dać sobie prawa do błędu. Myślę i myślę, analizuję. A z tych przemyśleń szykuje się materiał na kolejny tekst – o kobiecości (nie)idealnej i pułapkach perfekcjonizmu.

  • Mnie karteczki fajnie działają, choć czasem zdarza mi się o nich zapomnieć. Najfajniejszym, najcieplejszym doświadczeniem karteczkowym była dla mnie sytuacja, gdy obdarowałam nią kogoś innego – czułam, że tego potrzebuje. Padło na tę „boję się i działam…”. Chyba pomogło… :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *