Nauka mówienia

Dla mnie jednym z pierwszych malutkich kroczków do dużej Zmiany była nauka mówienia, bo mocno wierzę, że język tworzy moją rzeczywistość.

musze

Było mi trudno zapanować nad myślami. Znacznie łatwiejsze do okiełznania okazały się słowa. Zaczęłam się im przyglądać, a raczej przysłuchiwać. Stałam się wyczulona na niektóre słowa: muszę, powinnam, trzeba, należy, a także epitety wobec siebie: jak mogłam być taka głupia / nieodpowiedzialna / leniwa / naiwna, jestem małym debilkiem, co za idiotka ze mnie! Nawet, jeśli te słowa są rzucone w formie żartu, powiedziane z dobrotliwym uśmiechem. Idą do kosza.

Na pierwszy ogień poszły u mnie słowa: muszę, powinnam. To największe kłamstwa. Nic nie muszę, nic nie powinnam. Na takim stoję obecnie stanowisku i nikomu nie udało się mnie przekonać, że jest inaczej. Nic nie muszę. Mogę co najwyżej: chcieć, zadecydować, wybrać, podjąć decyzję, podjąć działanie, potrzebować.

Działanie było bardzo proste. Za każdym razem, gdy usłyszałam w swoich ustach słowo „muszę”, robiłam krok w tył i zamieniałam je.

 

Muszę pozmywać.

Wybieram, że pozmywam. Podejmuję decyzję, że pozmywam. Albo po prostu: teraz pozmywam. Bo lubię, gdy w kuchni jest porządek.

 

Muszę zmienić pracę.

Chcę zmienić pracę. Potrzebuję tego. JA decyduję, że zmieniam pracę.

 

Muszę wstać.

Wstaję. Albo: za pięć minut wstanę, bo to ważne dla mnie, żeby się nie spóźnić (zamiast: muszę być na czas).

 

Od dziś nie ma w twoim słowniku: muszę, powinnam, trzeba. Jest: robię, decyduję się, wybieram, działam, chcę.

wybieram

 

Dlaczego to ważne? Co ma niby dać zmiana jednego słowa na inne? Przecież nawet jeśli mówię „wybieram”, to w środku i tak czuję, że muszę.

Po pierwsze dlatego, że „muszę” implikuje jakąś siłę, która mną steruje. Każe mi coś zrobić. Muszę – czyli coś mnie zmusza: okoliczności, ludzie, zły świat. Muszę – czyli kompletnie nie mam władzy nad sobą i swoim życiem. A to już przerażająca wizja. Muszę – czyli jestem bezwolna. Bez-wolna. Bez własnej woli.

Chcę / wybieram /decyduję / robię (w zależności od tego, jaki jest kontekst i jaka siła słowa mi jest potrzebna) oddaje mi MOC. Działanie jest po mojej stronie. JA steruję swoim życiem. JA mam na nie wpływ. To jest kolosalna zmiana w myśleniu. A zmiana w wysławianiu się przyniesie za sobą zmianę w myśleniu i zmianę w działaniu. To wszystko jest powiązane: myśli, słowa, uczucia, działanie. Zmiana jednego elementu pociągnie zmiany na innych polach. A w moim przekonaniu łatwo jest kontrolować słowa i je zmieniać.