Myślę – nie mam ochoty się z tobą widzieć, bo cię nie lubię. Mówię – mam dziś dużo na głowie, może spotkamy się innym razem? Myślę, że nie mam ochoty widzieć się z tobą nigdy więcej, ale przecież nigdy ci tego nie powiem, bo mogłabym zranić twoje uczucia. O swoich uczuciach nie myślę. Jakoś tak… nie wydają się ważne w tym momencie. Wydają się mniej ważne od twoich. Stawiam swoje uczucia, swoje samopoczucie, swoją cząstkę siebie poniżej ciebie, masz pojęcie?

Myślę – nie, nie podobasz mi się. Nie, nie będzie z nas pary. Mówię – wiesz, to nie jest takie proste…

Myślę – jestem na ciebie wściekła! Mówię – jestem dziś zmęczona. Tak, wszystko w porządku, tylko dzień jakiś taki.

Myślę – uraziłaś mnie. Sprawiłaś mi przykrość. Chcę, żebyś mnie przeprosiła i nigdy więcej tak nie robiła. Mówię – nic się nie stało. Połykam złość. Potem będę nią wymiotować albo brzuch mnie będzie od niej bolał, ale na razie połykam.

Myślę – jestem odpowiedzialna za twoje dobre samopoczucie. Moje słowa mają tak wielką moc, by cię zniszczyć, zranić, rozsypać.

 

A przecież to nieprawda.

 

NIE CHCĘ

Nie chcę brać odpowiedzialności za cudze uczucia. To twoje uczucia, zaopiekuj się nimi. JA chciałabym wreszcie znaleźć w sobie czas, siłę i autorefleksję, by zaopiekować się swoimi własnymi uczuciami. One powinny być dla mnie najważniejsze.

Oczywiście, że nie chcę cię ranić. Nie chcę cię zaniedbać, nie chcę celowo sprawiać ci bólu. Ale nie chcę czuć się odpowiedzialna za to, jak ty się czujesz.