Drogie Kobiety, oto obiecana recenzja, a raczej pierwsze wrażenie z używania majtek miesiączkowych firmy Thinx. Wpis będzie pewnie dość długi, bo chcę odpowiedzieć na Wasze pytania zadane na Facebooku, chcę też dokładnie opisać i pokazać Wam zdjęcia tej bielizny i napisać co nieco o filozofii marki Thinx. Dla tych z Was, które czasu nie mają, przewińcie na koniec tekstu, jest tam krótkie podsumowanie. Dla tych z Was które są ciekawe każdego słowa na temat Thinxów – zróbcie sobie herbatki i zaczynamy :)

 

Dawno, dawno temu, jakoś pod koniec maja…

przeglądałam sobie internety. Scrolowałam facebooka nie spodziewając się, że mnie cokolwiek tego dnia zaskoczy. Pomiędzy zdjęciami śmiesznych kotów, artykułami „dlaczego grube kobiety nie powinny nosić legginsów” i fotkami grillujących znajomych, zobaczyłam reklamę, w języku angielskim, „period panties for modern women” („majtki miesiączkowe dla nowoczesnych kobiet”). Krótki tekst nad zdjęciem głosił, że są to majtki „miesiączkoodporne” które pozwolą utrzymać suchość i są odporne na przeciekanie. Przyznam Wam, że wtedy kompletnie nie zrozumiałam, czym są te majtki. Wydawało mi się, że chodzi o jakiś „specjalny” rodzaj bielizny dostosowanej do noszenia z podpaskami, coś na zasadzie że nawet jak podpaska zacznie przeciekać czy się przesunie, to krew zostanie wchłonięta przez materiał i w ten sposób uchronią nas owe majtki przed przeciekaniem. Coś w tym stylu. Pomyślałam sobie „Matko Boska, czego to ludzie nie wymyślą żeby zdzierać kasę z kobiet, majtki miesiączkoodporne, też mi coś, jakby podpasek nie można było używać z normalnymi majtkami, albo używać wkładki razem z kubeczkiem / tamponem, ludzie kochani!”

Tak sobie pomyślałam i pewnie na tym by się mój kontakt z Thinxami skończył, ale facebook uznał, że jakaś głupia jestem, że nie chcę tych fajnych majtek, więc wyświetlał mi tę reklamę nadal od czasu do czasu. I przy którymś wyświetleniu wczytałam się dokładniej o co chodzi. I aż otworzyłam buzię ze zdziwienia, gdy zrozumiałam. Dotarło do mnie, że to są majtki których używa się ZAMIAST podpasek czy tamponów. Że mają wszytą specjalną, cienką i superchłonną warstwę która ma wchłaniać krew tak jak podpaska. Że są antybakteryjne, odporne na przeciekanie i tak chłonne, że można je mieć na sobie cały dzień.

Głowa mi eksplodowała. I wiecie co sobie pomyślałam, zaraz po tym „To genialne!”. Otóż pomyślałam  – to oczywiste! To cudowne! Dlaczego nikt wcześniej nie wpadł na taki pomysł? Wysyłamy ludzi w kosmos a nie potrafimy zaprojektować fajnej, ładnej i superchłonnej bielizny dla miesiączkujących kobiet? Przecież to jest fantastyczne rozwiązanie! Żadnych podpasek, żadnych tamponów, zero śmieci, zero przesuwania się podpaski, zero sprawdzania czy tampon przeciekł, po prostu zakładasz majtki i idziesz! A do tego te majtki są naprawdę, naprawdę ładne. Tak sobie pomyślałam. Przejrzałam szybko internet – na polskich stronach nic nie znalazłam, żadnych opinii, ale zagraniczne blogerki rozpływały się w zachwytach. Zanim się zorientowałam co się dzieje, wydałam sto dolarów na trzy pary majtek i czekałam niecierpliwie na przesyłkę. 

 

Cena i rodzaje majtek

Majtki można kupić na stronie www.shethinx.com. Mamy do wyboru 6 modeli – Boyshort (39$), Hiphugger (34$) i Hi-Waist (38$) są polecane przy obfitych krwawieniach („heavy days”) i odpowiadają chłonnością dwóm tamponom (producent pisze o „regular tampons” o chłonności 10 ml, jednak zaznacza, że ostatecznie chłonności Thinxów zależy od wybranego modelu i od obfitości miesiączki). Model Sport (32$) polecany jest przy średnio obfitym krwawieniu („medium days”) i ma zastąpić 1 1/2 tampona (właśnie sobie wyobrażam tampon przekrojony na pół ;) ). Cheeky (30$) i Thong (24$) są na lżejsze krwawienie (jak 1 tampon). Wszystkie modele są dostępne w kolorze czarnym i beżowym. Beżowe majtki mają od wewnątrz czarny materiał.

Kupiłam czarne Hiphugger i Boyshort oraz beżowe Cheeky. Majtki można kupować w zestawach i dzięki temu zaoszczędzić. Przy zakupie 3 par to jest oszczędność 10%, przy 5 parach – 15%, przy 7 parach – 20%. Mnie te trzy pary wraz z przesyłką kosztowały niecałe 100 dolarów.

 

 

Rozmiarówka

Nie lubię kupować ubrań i bielizny w ogóle, a przez internet w szczególności. Nie można dotknąć materiału, nie można ocenić szwów i co najgorsze, nie można przymierzyć, tylko trzeba brać „na oko” albo się zmierzyć i sprawdzić w tabeli rozmiarów. Thinxy są dostępne w rozmiarach od XXS do 3XL. Po wymierzeniu się w pasie i biodrach i porównaniu z tabelą rozmiarów dostępną na ich stronie (wymiary są w calach więc musiałam sobie przeliczyć na centymetry), zdecydowałam się na rozmiar L. Gdy Thinxy przyszły i je rozpakowałam, to pomyślałam najpierw: Jeeeeeeezu jakie one wielkie. Ale okazało się, że pasują idealnie. Czy to znaczy, że mam wielki tyłek? :D

 

Pierwsze wrażenie po rozpakowaniu

Jak już pogodziłam się z tym, że nie noszę rozmiaru XXS to przystąpiłam do oględzin. Zewnętrzny materiał wszystkich Thinxów jest taki śliski w dotyku, trochę jak w kostiumach kąpielowych, ale bardziej miękki. Doczytałam na stronie, że skład to 89% nylon i 11% elastan. Wewnętrzna warstwa to 95% bawełna z nitkami srebra i 5% elastan. To srebro w składzie wewnętrznej warstwy zapewnia Thinxom antybakteryjne właściwości. Od wewnątrz majtki są mięciutkie i bardzo miłe w dotyku, po prostu jak bardzo dobrej jakości bawełniana bielizna.

I najważniejsze, czyli warstwa chłonna w kroku. Jest grubości cienkiej wkładki higienicznej, żadna pielucha czy gruba podpaska. Ot, trochę grubszy materiał w kroku. Ta warstwa chłonna jest lekko „szeleszcząca” w dotyku, ale nie przerażajcie się, nie szeleści się jak reklamówka gdy się chodzi w tych majtkach :) Ta warstwa jest wszyta pomiędzy wewnętrzną bawełnianą i zewnętrzną spandexową.

W każdym modelu warstwa chłonna ma trochę inną wielkość, co oczywiście przekłada się na chłonność. I tak np Boyshort mają największą warstwę chłonną, sięgającą z przodu i z tyłu niemal do połowy majtek. Hiphugger też mają dużą powierzchnię chłonną, ale mniejszą niż boyshorty. Cheeky mają warstwę chłonną tylko w samym kroku – porównywalną wielkością do zwykłej wkładki higienicznej.

 

Testy „na mokro”

Tak się cudownie złożyło, że dzień po tym jak odebrałam moje majtki, dostałam okres, więc mogłam natychmiast przystąpić do testów. Na pierwszy ogień poszły hiphuggery. To był pierwszy dzień okresu, zazwyczaj pierwszy dzień u mnie to dość obfite krwawienie, drugi dzień to krwawienie największe, a od trzeciego dnia jest lekkie krwawienie.

Majtki założyłam około godziny 12 i spokojnie wytrzymały do 18 – w tym czasie biegałam po mieście, załatwiałam różne sprawy, dużo chodziłam, dużo też siedziałam.

Pytałyście mnie na fb czy nie jest w tych majtkach cały czas mokro? Nie jest. To było coś czego sama się obawiałam, że chodzenie w Thinxach będzie jak spacerowanie w wiecznie mokrym kostiumie kąpielowym. Okazało się, że jest zupełnie odwrotnie. Nie wiem jaka magia się zadziewa w tych chłonnych warstwach, ale faktem jest, że nie ma uczucia mokrości. To znaczy, jest tylko przez chwilę. Te z was które używają podpasek wiedzą i czują, że krwawienie miesiączkowe to nie jest krew ciurkająca cały czas, tylko raczej „napływająca” falami – można dokładnie poczuć te momenty kiedy krew wypływa. w tym momencie jest mokro, ale klika chwil później krew wsiąka w materiał i nie ma uczucia mokrości. Ale w tych momentach załączała mi się panika – bożebożeboże krwawię tak mocno (przynajmniej wydawało mi się, że mocno) i nie mam żadnej podpaski, wkładki, nic! Na bank przesiąknę.

Nie przesiąkłam, przynajmniej przez 6 godzin. To pierwsze doświadczenie z Thinxami było bardzo przyjemne. Jak już przekonałam się, że naprawdę jakimś cudem te majtki nie przesiąkają, to uczucie swobodnego krwawienia było bardzo ciekawe – na pewno najbliższe freebleedingowi ze wszystkich moich doświadczeń. Jeśli freebleeding was ciekawi i kręci, a jednocześnie nie wyobrażacie sobie wyjścia z domu bez ochrony, to majtki miesiączkowe są najlepszym co można wybrać.

 

Boczne przecieki

Co więc się stało o godzinie 18, po 6 godzinach krwawienia w moje hiphuggery? Ano stało się jedyne czego się obawiałam, czyli boczne przecieki :) Pomimo dużej ilości wchłoniętej krwi, majtki nie przeciekły „na wylot”, ale jednak zaczęły plamić w kroku po bokach – wiadomo, gdy się chodzi, to materiał się przesuwa, do tego ja ostatnią godzinę w hiphuggerach spędziłam siedząc po turecku i po prostu pojawiło się boczne plamienie. To nie było tak, że mi krew ciekła ciurkiem po nogach, nie :) ale zdecydowanie przestałam się czuć komfortowo. Wzięłam prysznic i założyłam boyshorty, z zamiarem zostawienia ich na całą noc.

Boyshorts to moim zdaniem najbrzydsze ale jednocześnie najbardziej chłonne i praktyczne majtki z zestawu który mam. Mają największą warstwę chłonną, do tego problem bocznych przecieków odpada bo to są szorty. Czuję się w nich średnio seksownie, ale zdecydowanie bardzo, bardzo komfortowo i super bezpiecznie. Przetrwały bez żadnych przecieków ponad 12 godzin ( z tego większość w nocy, kiedy, wiadomo, krwawienie jest mniejsze, ale i tak uważam że to imponujące że wytrzymały tak długo na początku miesiączki).

W drugim, najsilniejszym dniu krwawienia okazało się, że najbardziej chłonne majtki mi się skończyły ;) Wrzuciłam je do prania (o praniu będzie jeszcze więcej za chwilę) i postanowiłam przetestować opcję „majtki plus kubeczek”. Na stronie Thinx i na ulotce która jest dołączona do majtek można znaleźć informację, że majtki mogą być świetnym wsparciem dla kubeczka lub tamponu przy bardzo silnym krwawieniu. I to też okazał się super sposób na używanie Thinxów. Założyłam kubeczek i majtki Cheeky, a więc te najmniej chłonne. Zazwyczaj w pierwszym i drugim dniu okresu często sprawdzam kubeczek (nadal mi czasem przecieka), zwykle używam też wtedy wkładki. Wiedziałam, że w tym dniu nie będę miała możliwości częstej wymiany i sprawdzania kubeczka (organizowałam krąg kobiet w przyrodzie, napiszę wam o tym więcej innym razem) i majtki miesiączkowe okazały się świetnym wyborem – nawet gdy czułam, że coś przecieka, to wiedziałam, że jestem superbezpieczna bo wszystko wsiąknie w magiczne superchłonne Thinxy ;)

 

Zapach

Pytałyście mnie też, co z zapachem. Te z was które używają tradycyjnych „plastikowych” podpasek, wiedzą, że często w wyniku  – najzwyczajniej w świecie – procesów gnicia, pojawia się charakterystyczny nieprzyjemny zapach. Ale jeśli kiedykolwiek używałyście podpasek wielorazowych to wiecie, że można tego zapachu uniknąć.

Mówiąc krótko i na temat – nie, Thinxy nie śmierdzą :) Wydaje mi się, że składa się na to kilka rzeczy. Po pierwsze, wspomniana już warstwa antybakteryjna która zapobiega namnażaniu się bakterii odpowiedzialnych za nieprzyjemny zapach podczas miesiączki. Po drugie, w Thinxach nie ma żadnego plastiku jak w zwykłych podpaskach – jest bawełna i jakieś magiczne chłonne warstwy :). Po trzecie – testowałam Thinxy w warunkach islandzkich. A islandzkie lato to jakieś 15 stopni Celsjusza. Nie mam pojęcia, jak sprawdziłyby się pod kątem zapachu te majtki w czasie polskiego lata i upałów +30 stopni. Czy zapach byłby bardziej wyczuwalny? Nie wiem.

 

Pranie

Kilka słów na temat prania, tego czy majtki się dopierają i jak w ogóle zabrać się za ten temat.

Producent udziela szczegółowych instrukcji jak prać Thinxy. Najpierw trzeba je wypłukać w zimnej wodzie (ja po prostu płukam je pod bieżącą wodą do czasu aż będzie czysta i lekko odciskam). Zimna woda ma tu znaczenie – nie tylko w przypadku Thinxów, ale  w ogóle spierania jakichkolwiek plam z krwi z bielizny czy innych ubrań – trzeba je namoczyć w zimnej wodzie, wtedy krew elegancko schodzi. Podziękujecie mi jak kiedyś będziecie spierać ślady zbrodni z ubrań ;). Po wypłukaniu / namoczeniu w zimnej wodzie, po prostu wrzucam je do pralki razem z inną bielizną i piorę jak zawsze,w jakimś delikatnym programie (jak piorę w 40 stopniach, producent zaleca pranie w zimnej wodzie). Ważne: nie można używać płynów zmiękczających tkaniny, bo mogą mieć negatywny wpływ na chłonność majtek.

Moim zdaniem Thinxy się dopierają. Inna sprawa, że są czarne, więc nie da się na 100% ocenić. Ale przyjrzałam się im dokładnie po praniu i według mnie doprały się idealnie. A krew nie zabarwiła na czerwono wszystkiego co było w pralce ;)

 

Ile par majtek potrzeba na jedną miesiączkę? Jak często zmieniać majtki?

Oto są pytania. Tak jak 5 tamponów nie wystarczy na całą miesiączkę, tak 3 pary Thinxów nie wystarczyły na długo :) prałam wszystkie pary raz w trakcie miesiączki, a gdy schły to wspierałam się kubeczkiem menstruacyjnym. zaznaczam też, że moje miesiączki nie są bardzo obfite. Wydaje mi się, że gdybym miała jeszcze jeden taki zestaw (dwie pary najbardziej chłonnych majtek i jedna para średnio / mało-chłonnych) to mogłabym przetrwać moją miesiączkę bez prania majtek w trakcie. Zdecydowanie najbardziej chłonne są, jak wspominałam, boyshorty. Obawiam się jednak, że nawet one mogłyby nie wystarczyć na cały dzień bardzo obfitego krwawienia. Jeśli masz obfite miesiączki, to mogłoby się okazać, że musisz zmienić majtki w trakcie dnia raz lub nawet dwa razy. Inna sprawa, że producent sam zaznacza, że w przypadku bardzo obfitych miesiączek, Thinxy są raczej wsparciem dla tamponu czy kubeczka (wtedy możesz je nosić cały dzień i tylko zmieniać tampon / kubeczek, nie stresując się przy tym czy przecieknie. Jeśli chciałabyś używać tylko majtek, to, tak jak pisałam – moim zdaniem trzeba by je było zmienić w ciągu dnia).

 

Podsumowanie

Na plus:

  • zaskakująco duża chłonność przy niewielkieh grubości wkładki (zwłaszcza model Boyshort)
  • te majtki są po prostu ładne (np Hiphugger mają taką fajną koronkową gumkę u góry)
  • tak jak obiecuje producent – nie ma uczucia mokrości
  • nie ma przykrego zapachu
  • uwielbiam to jak producenci Thinx piszą o miesiączce. Jak sami przyznają, ich celem jest przełamać tabu wokół miesiączki i stworzyć świat, gdzie kobiety nie muszą się ukrywać z okresem, gdzie nie jest to coś wstydliwego i gdzie miesiączka nie jest ograniczeniem
  • każda kupiona para Thinxów pomaga Fundacji THINX która wspiera dziewczynki z krajów rozwiających się, nie tylko zapewniając dostęp do środków higieny osobistej, ale też dostęp do edukacji
  • używanie majtek miesiączkowych, podobnie jak podpasek wielorazowych czy kubeczka menstruacyjnego, jest rozwiązaniem bardziej ekologicznym, eliminuje sterty zużytych podpasek i tamponów
  • coraz częściej mówi się o tym, jak potencjalnie szkodliwe dla zdrowia intymnego są podpaski i tampony bielone chlorem, wytwarzane z bawełny traktowanej pestycydami – w przypadku Thinxów nie ma tego problemu (ale nie wiadomo z jakiego źródła jest bawełna używana do produkcji majtek)
  • uważam, że używanie tych majtek pomaga budować pozytywny stosunek do miesiączki
  • doświadczenie krwawienia w Thinxy jest podobne do freebleedingu
  • jest możliwość używania Thinxów jako wsparcie dla tamponu / kubeczka

 

Na minus:

  • cena – jedna para majtek to koszt od 24 do 39 dolarów, w zależności od modelu, do tego dochodzą koszty przesyłki
  • chłonność – przy bardzo obfitych miesiączkach nie ma szans żeby jedna para majtek dała radę cały dzień (trzeba je zmieniać w ciągu dnia lub używać jako wsparcia dla tamponu / kubeczka)
  • dostępność – majtki są do kupienia tylko na stronie producenta, przesyłka idzie z USA

Ogólnie – jestem z Thinxów bardzo, bardzo zadowolona. Chętnie kupiłabym jeszcze 3-4 pary żeby mieć zestaw na całą miesiączkę, ale ze względu na cenę zadowolę się na razie tymi 3 parami które mam. Inna sprawa, że na pewno nie zrezygnuję z mojego kubeczka menstruacyjnego – będę używać go na zmianę z majtkami lub razem, dzięki czemu nie muszę się martwić o przeciekanie kubeczka.

 

Kobiety kochane, jeśli macie jeszcze jakiekolwiek pytania na temat Thinxów, piszcie w komentarzach.

Miłych miesiączek!