Dziś nie ja do Was będę mówić. Dziś coś bardzo ważnego do powiedzenia ma Wam Ashley Wylde. Wierzę, że jej słowa Was poruszą, tak jak poruszyły mnie. Moje tłumaczenie nie jest dosłowne, wiem o tym, ale też nie o to chodziło – bardziej o przekazanie sensu jej utworu, który trafia prosto w serce. 

***

Powiedz mi, co kochasz.

Jeśli spojrzę w twoje oczy i poproszę cię być powiedziała mi co kochasz, odpowiedzi pewnie od razu popłyną z twoich ust. Kochasz pizzę i rękodzieło, i kolejki górskie, i poezję. Kochasz czytać, kochasz pisać, kochasz muzykę, ptaki, tatuaże, filmy dokumentalne.

Kochasz swojego chłopaka. Swoją mamę. Swojego brata. Swoją siostrę. Swoją córkę. Swoją najlepszą przyjaciółkę. Swojego psa. Swoją babcię. Swoją kuzynkę. Swojego syna. Swoją ciocię. Swoją żonę. Kochasz ciastka i języki obce, i muzykę folkową i to uczucie gdy się drapie ugryzienie komara. Kochasz wczesne poranki i późne wieczory, i przerwy w nauce, i przytulanie, i kartki urodzinowe.

Jak myślisz, jak długo będzie trwało nim powiesz „Kocham siebie”?

Dla większości ludzi trwa to całe życie.

Kiedyś myślałam, tak jak większość młodych ludzi, że jestem silna, jestem niepokonana. Wiedziałam wszystko, wiedziałam dokładnie kim jestem, mogłam podbić świat. Moja babcia, z uśmiechem pełnym mądrości powiedziała mi, że jeśli naprawdę chciałabym poznać prawdę o sobie, powinnam stanąć przed lustrem. Powiedziała: „Spotkaj siebie w lutrze, jakbyś szła na randkę. Patrz uważnie w swoje oczy i nawet jeśli wydaje ci się to dziwne, patrz dalej, aż twoje oczy staną się pełne światła, a cała reszta świata zniknie. Przypatrz się każdemu centymetrowi swojej twarzy i pozwól sobie czuć to, co będziesz wtedy czuła. Bądź uważna. Zobacz też to, czego nie chcesz zobaczyć. A kiedy już będziesz znała swoją twarz tak dobrze jak twarz najlepszej przyjaciółki, spójrz w swoje oczy raz jeszcze. Może będziesz czuła się dziwnie lub niezręcznie, lecz postaraj się zrobić to najlepiej jak umiesz, i z całą szczerością na jaką możesz się zdobyć powiedz: kocham cię.”

Pomyślałam, że to głupie i powiedziałam jej to natychmiast, ale z jakiegoś powodu tamtego wieczoru zakradłam się do łazienki na sekretną randkę ze swoimi oczami. Byłam zaskakująco skrępowana i onieśmielona, i stałam ze wzrokiem spuszczonym na podłogę, jakbym miała zobaczyć siebie po raz pierwszy w życiu. Ze ściśniętym żołądkiem spotkałam swoje własne spojrzenie, i chociaż wszystko we mnie protestowało, to wraz z wydechem szepnęłam niemal niedosłyszalnie… kocham cię… i rozpłakałam się gwałtownie, bo wiedziałam, że to nie jest prawda.

Stałam w tej łazience każdego wieczoru przez rok i kłamałam sobie prosto w oczy dopóki nie zmieniłam tej prawdy. Gdy po raz pierwszy po spojrzeniu w lustro wiedziałam, że kocham siebie, wiedziałam również, że nigdy nie będę potrzebowała już niczego więcej, by przetrwać wszystko. 

Moja babcia mnie zna, i zamiast mówić, pokazała mi, że miłość jest niczym drzewo i jeśli nie wyhodujemy silnych korzeni, spędzimy całe życie zbierając tylko suche liście, które może i są piękne, gdy zasuszy się je między kartkami książki i włoży w ramkę, ale w przeciwieństwie do nasion nie wyrosną by nakarmić rodzinę.

Babcia powiedziała mi:

„Nie możesz powiedzieć komuś kocham cię
jeśli nie ma w tym założenia:
ale kocham siebie, w pierwszej kolejności.
Jeśli nie kochasz siebie,
to za każdym razem gdy mówiłaś komuś
kocham cię
to było kłamstwo.

 

I miała rację.

***