Żyj samym życiem. Niech się dzieje.

Eckhart Tolle

 

Życie to pasmo doświadczeń. Nawet jeżeli wydaje Ci się, że nie zawsze wybierasz to czego doświadczasz, zawsze masz możliwość wyboru tego w jaki sposób reagujesz i integrujesz w sobie te doświadczenia. Dla jednej osoby nieoczekiwana ulewa podczas spaceru może być źródłem niezadowolenia a wręcz frustracji na cały kolejny dzień, dla innej może to być idealna okazja by pobawić się ze swoim wewnętrznym dzieckiem, poskakać po kałużach i cieszyć się z kropel deszczu, które lekko obmywają i odżywiają twarz.

Czy zdarzyło Ci się myśleć, że to co Cię spotyka w życiu jest straszne, przykre, niesprawiedliwe.. by po paru dniach, tygodniach, miesiącach zdać sobie sprawę, że było to najbardziej wzbogacające i rozwijające doświadczenie w Twoim życiu, wydarzenie które spowodowało lawinę zmian nie tylko w Twoim świecie zewnętrznym, ale przede wszystkim wpłynęło korzystnie na Twój wewnętrzny świat?

Czy zdarzyło Ci się myśleć, że koniec związku, pracy, przyjaźni jest równoznaczny z końcem świata.. a rzeczywistość pokazała Ci, że to dopiero nowy początek?

Idąc dalej..

Czy zdarzyło Ci się kurczowo trzymać relacji, sytuacji, miejsc z obawy przed tym, że nie spotka Cię nic lepszego?

Czy zdarzyło Ci się rezygnować z realizacji swoich swoich marzeń tylko dlatego, że wyjście ze strefy komfortu było zbyt przerażające i wiązało się ze zmianami w wielu sferach Twojego z pozoru wygodnego i bezpiecznego życia?

Czy zdarzało Ci się unikać nowych doświadczeń, wchodzenia w nowe relacje, brania udziału w spontanicznych wyjazdach, próbowania nietuzinkowych potraw, robienia niestandardowych rzeczy?

Czy zdarzyło Ci się rezygnować z siebie.. z bycia sobą w pełni i wyrażania siebie w obawie przed tym co powiedzą ludzie, w obawie przed odrzuceniem, wyśmianiem, niezrozumieniem?

Tak. Mi zdarzało się to wiele razy.

I po chwili refleksji, przychodzą mi w tym momencie do głowy słowa Eckhart Tolle: Niektórzy ludzie całe życie czekają, aż wreszcie zaczną żyć.”

Przez długi okres mojego życia czekałam, czekałam aż zacznę żyć zamiast świadomie tworzyć to życie i go doświadczać. Nie wychodziłam ze swojej strefy komfortu, nie wychylałam się przed szereg, żyłam zgodnie z powszechnymi schematami, społecznie przyjętymi normami i regułami gry. Byłam „grzeczną dziewczynką”, elastyczną, umiejącą się dopasować do każdej sytuacji, każdej roli.. niestety zatracając w tym wszystkim siebie. Dlaczego? Dlatego, że tak naprawdę siebie nie znałam. Nie wiedziałam jakie są moje wartości, potrzeby, przekonania. Nie wiedziałam czego chcę od życia, co porywa moje serce i sprawia, że jestem w swojej najwyższej wibracji, sprawia, że moje oczy się błyszczą a na twarzy gości szeroki uśmiech i blask.

Rezygnowałam przez to z wielu swoich marzeń, pracując dla dobra innych i wypełniając ich plan na życie, nie mój. I poświęcałam siebie, swoje wartości i potrzeby czy to w relacjach czy w pracy. Pozwalałam sobie na to by inni decydowali co jest dla mnie dobre a co nie, co wypada a czego nie wypada, by inni decydowali o tym jak mam żyć i dlaczego.

I wbrew pozorom, patrząc na to wszystko z perspektywy czasu i świadomości, nie było to takie złe, miało to swoje pozytywne aspekty, ponieważ doświadczyłam w swoim życiu wielu rzeczy, byłam w wielu miejscach, pracowałam w przeróżnych branżach z przeróżnymi ludźmi i właśnie w ten sposób zaczęłam poznawać siebie. Poprzez doświadczanie. Początkowo było to nieświadome przeżywanie życia, branie od innych i próbowanie kolorowych cukierków, które początkowo słodkie i przyjemne, w nadmiernych ilościach powodowały nudności i próchnicę zębów.

Były to chwile, w których przychodziły kryzysy, wypalenie, palące uczucie w głębi duszy, że coś jest nie tak, że to nie moje miejsce, że źle się czuję z tym co robię. I powoli.. po jednej, drugiej, trzeciej sytuacji zaczęłam zwracać uwagę na to jakie emocje i uczucia wywołują we mnie te doświadczenia i czy są ze mną spójne, czy spełniają moje potrzeby i przyczyniają się do mojego wzrostu. I to były momenty zmian, momenty poznawania siebie i pozwalania sobie by żyć w pełni, robiąc to co rozpala moje serce i raduje moją duszę. Odkrywając siebie, zdejmując maski dopasowania i elastyczności, warstwa po warstwie zagłębiając się w to kim naprawdę jestem i pozwalając sobie na to, traktując wszystkie doświadczenia, które przychodzą jako lekcję, bez oceniania, bez osądzania i przywiązywania się, zaczęłam czuć się ze sobą inaczej, wyjątkowo, pięknie, naturalnie, bo nie musiałam być jakaś, nie musiałam sprostać czyimś oczekiwaniom, nie musiałam dopasowywać się do ludzi po to, żeby mnie lubili, zaczęłam przyjmować życie i siebie taką jaka jestem. Będąc sobą, świadomie już podchodząc do tego co mnie spotyka, wychodząc ze swojej strefy komfortu i nie bojąc się żyć swoim życiem zaczęłam przyciągać do siebie ludzi, zdarzenia, sytuacje które odpowiadały mojej najwyższej wibracji. Otwierając się na doświadczenia, które kiedyś wydawały mi się abstrakcyjne albo wręcz absurdalne, zaczęłam coraz bardziej poznawać i budować siebie, świadomie kreować swoje życie w taki sposób w jaki chcę, w zgodzie ze swoim sercem i duszą, spójnie ze swoją wewnętrzną prawdą.

Czego mnie to nauczyło? Jak wpłynęło to na moje życie?

Przede wszystkim, nauczyło mnie to gotowości do świadomego doświadczania życia a co za tym idzie, do brania na siebie odpowiedzialności i wszystkich konsekwencji, które płyną z podejmowanych wyborów.

Pokazało mi to, że każde doświadczenie jest unikalne, że każde doświadczenie przynosi głęboki wgląd i lekcję oraz że to ja wybieram jak chcę się czuć wobec tego czego doświadczam.

Spowodowało to, że mój stosunek do tego co się wydarza jest bardziej świadomy i wiem, że to ja sama kreuję swój świat poprzez to jaka jestem i czy pozwalam sobie być w pełni sobą i wyrażać siebie.

Uświadomiło mi to, że kiedy po słonecznym dniu przychodzi ulewa to tylko po to, żeby po chwili znów zza chmur mogło wzejść  słońce, że kryzysy są tylko szansą na nasz wzrost, rozwój i zdefiniowanie miejsca, w którym aktualnie się znajdujemy.

A Ty, Moja Droga, znasz siebie? Czy wiesz jakie są Twoje wartości, potrzeby, co sprawia że Twoje oczy błyszcza w zachwycie? Czy wiesz czego nie lubisz i co nie jest Twoją silną stroną?

Czy pozwalasz sobie na doświadczenia, które pomagają Ci się rozwijać, spełniać marzenia i przekraczać Twoją strefę komfortu?

Czy jesteś gotowa, żeby zacząć żyć swoim życiem i wyrażać siebie w pełni?

Tak. Wierzę głęboko w to, że jesteś.. i wspieram Cię w Twojej drodze, w drodze do poznania siebie, do doświadczania, do mówienia „tak” swoim pragnieniom, pasjom, ciekawości życia oraz do mówienia „nie” temu co oddala Cię od poczucia Twojej wewnętrznej spójności i rozwoju.

Bądź sobą.

Doświadczaj.

Żyj.