Efektem dzisiejszej pracy warsztatowej z wizualizacjami – dobrej, mocnej, ważnej pracy – jest kolaż.

Lubię wizualizacje i lubię pracę z medytacją wizualizacyjną. Najłatwiej mi w taką medytację wejść i najsilniej ona na mnie działa.

Wizualizacja, której efektem jest kolaż ze zdjęcia, dotyczyła obcowania z czterema żywiołami. Ogień przemówił do mnie najsilniej. Powietrze pieściło całe moje ciało, woda spływała łaskoczącymi strumyczkami po skórze, brałam błotnistą ziemię w ręce i czułam jej siłę… Ale to przy żywiole ognia poczułam, że moja seksualność jest, moje ciało przemawia. Że płonie ogniem i pulsuje czerwienią. A w tle słychać bębny. To był jakiś dziki, pierwotny obraz. A ja poczułam się w nim wolna, szczęśliwa i pełna mocy.

Pomysł na kolaż pojawił się w jednej sekundzie, a jego wyklejanie, oprócz wypełnienia mnie czysto dziecięcą radością tworzenia,  otwierało kolejne drzwi do przemyśleń, refleksji, ale przede wszystkim do czucia, bycia ze sobą i ze świadomością swojej kobiecości i seksualności.  Że ważna jest dla mnie symbolika czerwieni i ognia. Potrzebuję – chcę – zgłębić tę symbolikę i przyjrzeć się jej na spokojnie, kiedy już emocje trochę opadną.

Ale na razie jestem w ciele, w tu i teraz, jestem dzika i piękna, i dumna i silna, i cieszę się tym.

 

płonąca-wagina