Siedzę i patrzę. Jestem. Słucham, obserwuję, cieszę się oddechem. Wącham, dotykam. Jestem. Nic nie robię w typowym tego słowa znaczeniu. Przez godzinę, dwie, pół dnia. Oswajam niedziałanie. I wierzcie mi, to dla mnie piekielnie trudne zadanie!

Uważam, że nie umiemy twórczo nic nie robić. Niedziałanie przeraża nas, a mówiąc nas, mam na myśli zachodnią cywilizację XXI wieku; gdzie króluje planowanie zadań, zarządzanie czasem i sobą w czasie, multitasking, podzielność uwagi, szybkie tempo życia, błyskawiczne przetwarzanie informacji i przyswajanie wiedzy, „kto się nie rozwija, ten się zwija”, „czas to pieniądz” i tak dalej.

 

***

Kiedy mam robić Nic, czuję wyrzuty sumienia. Strata czasu! Lenistwo! Nuda! Czuję też złość, ale gdy zdrapię tę pierwsza powłoczkę, to pod spodem jest strach, jak to zawsze w przypadku złości. Robienie Nic jest straszne, jest przerażające. Człowiek zostaje sam ze swoimi myślami. Za dużo tych myśli. A na dodatek, mimo że jestem niewierząca, mam poczucie, że popełniam jakiś straszny grzech marnotrawienia czasu, który przecież i tak bym marnotrawiła siedząc na fejsie, ale wtedy przynajmniej miałabym poczucie, że robię Coś. 

Wszystko zaczyna się od przedefiniowania. Niedziałanie nie jest marnotrawieniem czasu, nie jest lenistwem albo brakiem pomysłu na spędzenie popołudnia, nie jest fanaberią, nie świadczy o tym, że nie umiem planować czasu albo jestem nudna i bez pomysłów. Świadome niedziałanie i bycie obecnym w tym Niedziałaniu, czysta obecność, to najwyższe wyzwanie. Niedziałanie to czyste przeciwieństwo marnotrawienia czasu. Świadome Niedziałanie jest wykorzystaniem danej chwili w stu procentach.

Nie działać to nie to samo co nic nie robić.

Radość niedziałania wynika z faktu, że nic innego nie musi się wydarzyć, aby ta chwila była pełna.

Macie pojęcie, jakim to było dla mnie oświeceniem?

Nic innego nie jest potrzebne tej chwili, tylko bycie. Zagłębienie się w ten stan przynosi najwyższą przyjemność przekonania, że nic nie muszę robić, by było lepiej, bo w istocie doskonale jest tak, jak jest. Oczywiście, że mogę podjąć Działanie, jeśli chcę. Ale mogę też być w Niedziałaniu – i też będzie dobrze.

Niedziałanie nie ma nic wspólnego z lenistwem czy biernością. Wprost przeciwnie. Oddawanie się niedziałaniu (…) wymaga wielkiej odwagi i energii.

Zdecydowanie wymaga odwagi. Przyzwolenia sobie na to, by po prostu Być i odnaleźć w tym wartość. Bo przecież na co dzień jest inaczej. Czuję, że zawsze muszę coś robić, choćby to było działaniem bez większego celu. O mojej wartości świadczy to, co zrobiłam i jak to zrobiłam – jako pracownik, mama, żona, kobieta, człowiek. Czyli jeśli nic nie robię, to tak jakby mnie nie było. „Myślę, więc jestem”, działam, więc jestem.

W Niedziałaniu świadomie pozbawiam się tej możliwości budowania swojej wartości. W Niedziałaniu wartością jest samo to, że jestem. Że jest świat. Że jest oddech, liść, wiatr, trawa, szum aut. Że jest każda komórka ciała, tak bardzo obecna. Że jest ta chwila, właśnie ta. Przecież takiej chwili już nigdy nie będzie. To taki piękny prezent, dar.

 

***

Zrób eksperyment. Niedługi, taki na dziesięć minut. Mówisz, że nie masz dziesięciu minut? To taki na pięć. Mówisz, że nie masz pięciu minut? To jesteś bardzo nieszczęśliwym człowiekiem – tym bardziej zrób ten eksperyment.

Świadomie Nie działaj. Zatrzymaj się. Bez muzyki w tle, bez czytania książki, bez jedzenia, bez spania, bez piłowania paznokci w tym czasie, nawet bez picia herbaty. Dziesięć minut w czasie których po prostu jesteś, i jesteś świadoma tego bycia. Obserwuj, jakie pojawiają się uczucia – niech się pojawiają, nazwij je, przyjrzyj się im jak ciekawym eksponatom muzealnym. One się pojawią i znikną. Obserwuj, jakie pojawiają się potrzeby. Mi często przypomina się nagle mnóstwo rzeczy do zrobienia, bardzo ważnych i pilnych rzeczy, mam potrzebę zapisać je wszystkie, żeby nie zapomnieć. Mózg broni się przed Niedziałaniem. Nie zapisuję ich. Przyglądam się tym myślom, nazywam je i Nie-działam.

Dziesięć minut. Mnóstwo odwagi i energii. Spotkanie – czasem bolesne – z przymusem robienia i myślenia.

A potem możesz Działać. Z większą uważnością, świadomością, efektywnością, energią, wdzięcznością i radością.

Ludzie, którzy czują, że zawsze muszą coś robić, nie powinni obawiać się niedziałania. Może okazać się, że dzięki praktykowaniu niedziałania „zrobili” jeszcze więcej i w dodatku lepiej.

 

Cytaty pochodzą z książki J. Kabat-Zinna „Właśnie jesteś. Przewodnik uważnego życia”, wyd. Jacek Santorski