Żyła na świecie pewna mała dziewczynka. Bardzo lubiła przyrodę, znała się na ziołach i ptakach.

Uśmiechała się do ludzi, prawie wszystkich zagadując.

-„Za bardzo ufasz ludziom, musisz uważać, świat jest niebezpieczny”, usłyszała.

Rzeczywiście, okazało się, że co chwila ktoś ją ranił, ograniczał czy dokuczał. Dużo płakała, przejmując się złym zachowaniem ludzi.

-„Przestań histeryzować!”- słyszała za każdym razem.

Zupełnie zagubiona w świecie swoich wartości zaczęła słuchać tylko tego co mówi mama: „powinnaś”, „musisz”, „nie wypada”, „pomyśl co inni powiedzą”, „stać cię na więcej”, „źle robisz, ja wiem lepiej”,…

Zatem grzecznie kroczyła wytyczaną ścieżką, aby w oczach innych stać się dość dobrą. Zdobywając wszkole same piątki, stojąc w poczcie sztandarowym, prowadząc studniówkę czy wybierając „odpowiednie” studia. Ewentualnie potknięcia, natychmiast zostawały naprawiane, bo w końcu „co powiedzą inni?!”.

„Czy w ogóle ktoś mnie kocha, taką jaka jestem?”

„Czy wciąż będzie kochać, jeśli zrobię po swojemu?”

Dopiero teraz widzi tą zależność. Dopiero teraz, gdy chce samodzielnie podejmować decyzje.

Nie umie…

Bo mama, bo ludzie, bo inni, …

Bo nie polubią, bo wyśmieją, bo nie zaakceptują, bo nie jestem dość dobra.

Jak to mówią, nikt nie daje podręcznika rodzicielstwa, a każdy stara się ze wszystkich sił zrobić to najlepiej. Nie ma tu winnych.

Ta wiadomość jest do Córek. Do Kobiet, które wciąż szukają mocy stanowienia o sobie. Które podświadomie szukają miłości u innych, bo same nie nauczyły się kochać siebie.

Kochać taką jaka jestem, z uczuciami, fochami, potrzebami i wartościami.

Bezgranicznie. Bezwarunkowo. Do końca.

 

 
Photo credit: Bogdan Suditu / Foter / CC BY