Wyszłam na ulicę z cipką na wierzchu

Wyszłam na ulicę z cipką na wierzchu

Trochę się denerwowałam jak będzie. Czy wszyscy będą się gapić? Czy ktoś skomentuje niewybrednie, a może wręcz przeciwnie, powie jakieś miłe słowo o mojej cipce? Pogratuluje odwagi, spojrzy zszokowanym wzrokiem albo uśmiechnie się z politowaniem, popuka się w czoło, pozazdrości, zapyta skąd ten pomysł albo nazwie feministyczną wariatką? W końcu nie co dzień widuje się na ulicy kobietę z cipką ot tak, na wierzchu.

Mój „cipkowy” naszyjnik od VulvaLoveLovely, który z niekłamaną radością założyłam niedawno po raz pierwszy i dumnie w nim paradowałam, obnosząc moją cipkę na wierzchu, skłonił mnie do ponownych rozmyślań nad tą emocjonującą częścią kobiecego ciała.

Jaki macie w głowie przekaz na temat cipek/wagin/wulw/pierożków/muszelek/sromów/ciasteczek/joni i jak-je-zwał-tak-zwał? Że są fajne, ładne, ważne i seksowne? Czy może… no właśnie? Może nie?

Pamiętam jak z wrażenia prawie się przewróciłam, gdy kiedyś mój ówczesny partner ni z tego ni z owego wypalił, że moja cipka jest taka piękna i smaczna. O matkomatkomatko, każda kobieta powinna to słyszeć pięć razy dziennie codziennie, mówię Wam, to jeden z najpiękniejszych, najseksowniejszych i najbardziej autentycznych komplementów jakie usłyszałam w życiu. Piękna i smaczna, w opozycji do głupich dowcipów na temat waginy o smaku rybnym; w opozycji do przekonania wielu kobiet, że ich waginy są nieforemne/nieładne/krzywe/niewydarzone.



1 thought on “Wyszłam na ulicę z cipką na wierzchu”

  • Cześć:)
    ciekawy temat, poruszający tabu, czyli temat , o którym publicznie się milczy, co też jest na miejscu… , ponieważ tajemnica zostaje wciąż niepoznana. Ale! Rzeczywiście, mężczyzna, jeśli wrażliwy… to doceni to codziennie skrywane piękno, więc choćby dlatego warto poruszać tę kwestię, by kobiety miały co raz więcej odwagi przed swoimi partnerami, pokazywały się takie, jakimi są… a nie takimi, jakie pokazują reklamy czy wszędobylski internet. ;) dziękuję za ten artykuł, może cipeczki sobie nie powieszę na szyi, ale pomysł zacny;))))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *